3 sierpnia 2017

Lampa Markslojd

Witajcie kochani! Dzisiaj post trochę inny. Przeważnie opisuję jak dany przedmiot odnowiłam czy przerobiłam. Dzisiaj piszę o tym jak coś kupiłam i złożyłam. I muszę się pochwalić, że mam fajową, designerską lampę. Kupiłam ją dlatego, że jest wyjątkowa i praktyczna. Szukałam lampy nad stół, który stoi w dużym pokoju. Niestety w tej części jest ciemno :( Kiedy wpadają znajomi lub rodzina ratuję się nastrojowymi świeczkami. Ale nie zawsze jest to idealne wyjście. Lampa nad stołem musi być i koniec. Nie wiedziałam jaka mi się podoba. A może inaczej, jest wiele różnych lamp, które mi się podobają. Tylko, którą kupić? Zdecydowałam, że praktyczne kwestie są najważniejsze. Nie mogła być droga, bo to nie jest priorytet w budżecie. Chciałam, żeby światło padało w dół, ale nie jednym strumieniem tylko było trochę rozproszone. Żeby siedzący przy stole nie czuli się jak na przesłuchaniu, ale żeby stół był bardzo dobrze widoczny. Jednocześnie lampa miała być łatwa w utrzymaniu czystości.



No i trafiłam na lampę od Markslojd. Kupiłam, przyszła w paczce złożona. Więc miałam radochę ze składaniem mojego, nowego zakupu..

11 lipca 2017

I znowu kufer cz II

To była trochę inna przygoda niż zwykle. Niby tylko kufer - skrzynia, a jednak ciągle uczę się wielu nowych rzeczy. Po pierwsze: ten kufer ma zdobienia na wszystkich częściach zewnętrznych. Nigdy nie miałam okazji odnawiać takiej powierzchni, po drugie: nigdy w środku kufra nie było puchatej watoliny pod materiałem. Byłam bardzo ciekawa jak to wyjdzie.




Po oczyszczeniu i odtłuszczeniu wszystkich zewnętrznych ścian kufra, posklejałam odstające części materiału. Jeden z rogów był wyszarpany i klejenie nic by nie dało, za pomocą nitów przyczepiłam duży kątownik. Tym samym róg kufra jest teraz stabilny i nie do ruszenia. Metalowe części wyczyściłam specjalną pastą. Wszystkie nadszarpnięte "zębem czasu" części obicia posklejałam specjalnym klejem do obuwia :)

6 lipca 2017

Stolik ze starej walizki


Mam to ogromne szczęście, że raz na jakiś czas dostaję coś starego. Piszę coś to znaczy: rzeczy i meble, które moi znajomi i przyjaciele chcą wyrzucić. Z różnego powodu: bo robią remont domu, bo maja inną koncepcję swojego mieszkanka, bo muszą uprzątnąć stare mieszkanie w rodzinie i tak dalej. Cieszę się bo większość z nich dzwoni do mnie, żebym przyjechała i sobie coś przygarnęła. To jest takie urocze 💗💙💚💛

Tak samo było w tym przypadku. Koleżanka zadzwoniła, pojechałam i przytargałam parę rupieci. W tym była ta stara, niewielka walizka. 




Kiedyś kupiłam cztery bukowe nogi, dlaczego? Bo mi się podobały. Tak już mam haha... I własnie te nóżki były inspiracją by ze starej walizki zrobić stolik do sypialni lub do przedpokoju. Jak kto woli. 
Umyłam, zabarwiłam, nawoskowałam, zmieniłam wnętrze i ogranicznik przy klapie. Pomalowałam rączkę i dołożyłam nóżki.


3 lipca 2017

Wieszak na filiżanki

Witajcie Kochani! Wczorajsza niedziela była dniem odpoczynku. To znaczy miała być. Zawsze zakładam sobie, że przejdzie dzień wolny i na pewno sobie poleżę i poleniuchuję. Niestety, tak mam, że szkoda mi czasu na takie lenistwo. Więc poszperałam w piwnicy i wyciągnęłam stare, dębowe drzwiczki od dużego biurka.




Biurko niestety było tak zniszczone, że z bólem serca uratowałam tylko drzwiczki. Malutkie zdobienia dookoła ramki tak mnie zauroczyły, że postanowiłam wykorzystać ten kawałek dębiny na coś subtelnego. Po wyczyszczeniu i woskowaniu, zamocowałam haczyli na filiżanki i kuchenne gadżety. Specjalnie zostawiłam starą kluczynkę, która jest piękną dekoracją. 

19 czerwca 2017

Wieszak na biżuterię


Ostatnio bawiłam się w zabarwianie drewna za pomocą octu jabłkowego i gwoździ. Pisałam o tym TU . Kolor tego drewna jest niesamowity. Kawałek zwykłego dębu zmienił się na grafitowy, przydymiony pniak. Chciałam zabezpieczyć powierzchnię jednocześnie nie zmieniając koloru i pomalowałam bezbarwnym lakierem. Kawałek drewna, na którym pracowałam wydał się cudowną bazą do wieszaka. Tylko na co? Wyciągnęłam wszystkie swoje haczykowo-gałkowe skarby i robiłam przymiarki. Wybrałam szklane (plastikowe) gałeczki, które nadadzą drewnie trochę lekkości. 





Kiedy po przymiarce zostawiłam poukładane gałeczki na drewnie w równych odstępach, do kuchni weszła córka i powiedziała: mamka, ale to jest piękne! To była najfajniejsza opinia, ever! Zresztą sami zobaczcie ;)

26 maja 2017

Stół patyczak

Witajcie Kochani! Dzisiaj, dla odmiany, pochwalę się jak odnowiłam stół. Wiem, wiem... to był żart. Przecież ciągle coś odnawiam. :) Dzisiaj na tapecie stół patyczak. On chyba nie jest taki typowy patyczak, ale ma cienkie nóżki i tak go nazwałam. Jest drewniany i to jego zaleta. Dostałam go od koleżanki, kiedy pomagałam jej uprzątnąć garaż. Okazało się, że w stercie donic i doniczek stoi sobie takie cudo. Zrobiłam oczy KOTA ze Shrek-a i udało się! Jest mój :) 





Był strasznie brudny. Blat pochlapany jakąś farbą, na nogach odchodzący fornir, a pod spodem strasznie tłusty. Wszystkie powierzchnie trzeba było ręcznie wycyklinować. 

19 maja 2017

Jak naturalnie barwić drewno?


Witajcie Kochani! Dzisiaj post zupełnie inny niż zwykle. Dlaczego? Bo muszę się z Wami podzielić moimi ostatnim doświadczeniem. Gdzieś, niestety nie zapamiętałam gdzie, przeczytałam, że ocet jabłkowy zmienia barwę drewna. Ponieważ staram się być jak najbliżej natury, postanowiłam, że zabawię się w testera tej teorii. Jak pewnie wiecie, dębowe deski do serwowania potraw, które robimy wraz z moim M barwimy olejem z orzecha włoskiego. Jasny dąb zmienia się w piękny, orzechowy odcień. Wtedy widać wszystkie wady i zalety kawałka drewna. 





Ale jak zrobić, by drewno wyglądało jak wyjęte z ogniska? I właśnie to był mój eksperyment, który ostatnio przeprowadziłam. Parę gwoździ zalałam octem jabłkowym.


11 maja 2017

Galeria na zdjęcia

Była sobie raz ramka. Stara, drewniana ramka ze szkłem. Stała u mnie dosyć długo, aż pewnego dnia zainteresowałam się nią tak, że postanowiłam ją wykorzystać. No i padło na galerię na zdjęcia. Sama ramka jest cienka, ale stabilna. A szybka dodaje jej elegancji. Szkoda mi było, by leżała zapomniana, bo przecież ja nie lubię wyrzucać. Zawsze się coś przyda. Czasami wydaje mi się, że za chwilę się zagracę. Staram się nad tym panować. ;) I kiedy przychodzi taki dzień, że wyjmuję coś zapomnianego i daję mu drugie życie, wtedy jestem szczęśliwa.  😍




Zawiesiłam dwa sznureczki na dowolnej wysokości i wykorzystałam małe spinacze. Haha... takie jak kiedyś do prania. Przy okazji robienia zdjęć do posta przejrzałam swoje stare zdjęcia. To były czasy hmmmm.....

6 maja 2017

Szafka no co chcesz

Długi weekend niestety się kończy:) Miałam wielkie plany, dokończyć zaczęte prace, tysiące nowych pomysłów do realizacji. Nie wiem dlaczego z wiekiem ten czas tak gna, że nie umiem rozplanować sobie prac. Wydaje mi się, że każda mam i żona tak ma. Kiedy z rana zaplanuję sobie co zrobię, to w połowie listy zadań stwierdzam, że się nie wyrobię :( Masakra. Też tak macie? Jeśli tak, to piszcie.
A teraz wracam do tematu posta, czyli szafki. Kiedyś kupiłam zwykłą szafkę, chyba łazienkową. Ale widziałam w niej to coś, więc postanowiłam zmienić jej styl. 




Ze zwykłej, łazienkowej szafeczki zrobiłam wiejską witrynkę na co? Na co chcesz :)
Na froncie miała lustro, które wyjęłam. Wewnątrz pomalowałam na biało a na zewnątrz moim ukochanym kolorem - grafit. Używałam farb kredowych.

24 kwietnia 2017

Betonowe świeczniki

Witam! Jak pewnie wiecie, lubię prace ręczne. Coś z niczego jest moją pasją. A z betonem jeszcze nie eksperymentowałam. Postanowiłam pobawić się jak w przedszkolu z plasteliną. Może nie do końca w ten sam sposób, bo betonu się nie układa ręcznie. Ale chciałam stworzyć coś swojego z tego dziwnego materiału jakim jest beton. Kiedyś, parę lat temu robiłam pachnące świece według własnego widzimisie. Pisałam o tym TU I wykorzystałam ten sposób na zrobienie betonowych świeczników. Potrzebne mi były: opakowania po jogurtach, mleku, korki po winie i szklane naczynia na tealighty. 




Po rozrobieniu betonu, zgodnie z opisem na opakowaniu, uzupełniłam pojemniki jak uważałam. W jednych pojemniczkach nałożyłam jednakowo, w kwadratowych nałożyłam betonu na różną wysokość, a miejsca na świeczki wypełniłam korkiem do wina. No i czekałam. Najlepiej ze dwa dni, żeby beton wysechł.

11 kwietnia 2017

Kolorowe meble

Witajcie Kochani!
wczorajszy dzień był niby zwykły, ale dla mnie osobiście dniem pełnym pomysłów i wyładowania typu ART :) Wstałam rano z piaskiem w oczach. Pomyślałam, o kurcze nie dam rady pójść do pracy. Poprosiłam o urlop. Nakryłam się kołdrą i zasnęłam. Potrzebne mi były dwie godziny rannego snu, by naładować moje akumulatory. Jak szalona wzięłam się za pracę. Jaką pracę? Wiadomo, kobieta na urlopie w domu nigdy się nie nudzi. Zawsze, a jeszcze przed świętami, ma co robić. Ale nie o tym będę Wam opowiadała. W niedzielę dostałam od mojej koleżanki patyczaka. To mój czwarty patyczak, którego przygarnęłam z wielką radością. Jak wiecie mam dużo przyjaciół, którzy wiedzą, że kocham starocia. I jestem szczęściara :)))))




Ostatnio kupiłam farbę kredową, ale nie taką typową -pudrową, tylko piękny szafir. No i zaszalałam. Nowego-starego patyczaka na szafirowo. Bez przecierania zabezpieczyłam woskiem i znalazł swoje miejsce u mnie w kuchni.


24 marca 2017

Tęsknię za wiosną :)

Tak, zdecydowanie, już tęsknię za wiosną. Co jakiś czas przynoszę nowe gałązki do domu by nam coś zakwitło a za oknem ciągle buro i szaro. Postanowiłam zrobić sobie wianek trochę wiosenny, trochę wielkanocny. Wczoraj wieczorem, już po pracy, poszłam na szaber i w strugach deszczu, na przekór pogodzie, pocięłam długie gałązki brzozy. Niosłam je jak w filmie "Noce i dnie" kiedy Barbara trzymała naręcze lilii wodnych, haha...






 Z gałązek uformowałam duży wianek, na ołówku zaplotłam parę zielonych kokardek i przykleiłam je do gałązek. Wianek powiesiłam w kuchennym oknie, tak żeby straszył zimno :)

20 marca 2017

Duński fotel z okresu Mid-century modern

Długo szperałam po necie by dowiedzieć się trochę więcej o tym fotelu. Niestety nie ma zbyt dużo informacji. Wygrzebałam, że to duński design, który czerpał inspiracje z okresu tuż przed rokiem 1940, aż do roku 1970. Lubię te meble, ponieważ są lekkie, subtelne i proste. Ciepłe barwy i geometryczne kształty sprawiają, że pasują do różnego rodzaju wnętrz.  
Osobiście uwielbiam i mam je u siebie, meble z początku XX wieku czyli z okresu secesji. Takie meble są raczej prostej formy i nie są przesadnie dekorowane. Więc meble z okresu Mid-century modern odmładzają w mieszkanku moją secesję :)
Wracając do fotela, jednym słowem jest śliczny. Od razu, kiedy go znalazłam, widziałam jaki kryje potencjał. Postanowiłam, że odnowię go typowo dla mebli duńskich. Wspaniała konstrukcja i idealne proporcje siedziska i oparcia, pozwala na tradycję. 




Wyglądał staroświecko no i oczywiście był brudny.

12 marca 2017

Dwie wersje skrzynek po jabłkach

Każdy z nas ma w domu przedmioty, które dla porządku, chętnie trzymamy w jednym miejscu. Bardzo popularnym w dzisiejszych czasach, a zarazem świetnym rozwiązaniem są najzwyklejsze skrzynki po jabłkach. W internecie można znaleźć tysiące pomysłów ze skrzynkami w roli głównej. Więc dzisiejszy post też nie jest żadną rewelacją. Chciałam tylko pokazać jak tanio i przyjemnie zrobić loftowe pojemniki na przydasie. Zresztą parę lat temu robiłam już takie skrzynki i opisałam je TU . 




Zwykłe skrzynki po jabłkach kupiłam na Allegro. Oczyściłam i naniosłam, według zamówienia, napis transferem. Dwie zabezpieczyłam woskiem kolor "venge" a jedną wybieliłam zwykłą farbą do drewna. Mój M przymocował kółeczka i gotowe :) 


20 lutego 2017

Trzy małe stołeczki

Są takie rzeczy z którymi nie chcemy się rozstać. Lubimy stary fotel, zdezelowaną torebkę, czy wytarte dżinsy. I mimo, że wyglądają fatalnie, chcemy je mieć i już. Moja koleżanka ma takie 3 stołeczki. Niby nic szczególnego, ale pochodzą od rodziny i szkoda je wyrzucić. Oczywiście trafiły w moje rączki :) haha... 





Drewno stabilne, więc tylko wyczyściłam. Tapicerka do wymiany.

12 lutego 2017

Nowa wersja krzesła


Moja przygoda z odnawianiem staroci zaczęła się parę lat temu. Czyli 2012 roku. Zawsze odkąd pamiętam chciałam odnawiać, malować bejcować, tylko nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Teraz, po paru latach przygody z blogiem i "renowacją",  mam małe doświadczenie i nie boję się wyzwań. Oczywiście nie kończę na tym i cały czas chcę się uczyć.  Ale zebrało mi się na filozoficzne myśli haha...
To przez to krzesło. Krzesło, które było moim królikiem doświadczalnym na kursie renowacji mebli. Pisałam o tym TU . Od kiedy odnowiłam mebel stał u kuzynki, która miała parę lat. Teraz jest nastolatką. A nastolatki z reguły mają swoje upodobania. Nie chciała pozbyć się krzesełka, chciała tylko odnowić. Nadać mu jakiś młodzieżowy charakter.




Więc ciotka wzięła w swoje rączki i przemalowała na biało. Zostawiła tylko skarpetki i tradycja zmieniła się w nowoczesność :)


19 stycznia 2017

I znowu kufer cz. I

Mam następnego grato-skarba do odnowienia. Pewnie większość z Was wie, jak bardzo lubię odnawiać kufry i skrzynie. Są magiczne. Zawsze w nich można coś nowego odkryć. Jakąś nieodgadniętą tajemnicę historii. Ten kufer jest mniejszy i wyższy od dawnych, które naprawiałam. Ale nie mniej ciekawy. 




Zawsze zaczynam od tego by rozeznać się co będę musiała po kolei zrobić. Jak widać poniżej, jedna strona wierzchu kufra jest uszkodzony. Trzeba będzie go od spodu wzmocnić.

15 stycznia 2017

Jak brzydota zamienia się w cudo

Od czasu do czasu coś mnie pokusi i wchodzę na aukcje internetowe ze starociami. Właściwie nic nie potrzebuję, ale jakiś wewnętrzy głos mówi - WEJDŹ i tylko zobacz. Takie tylko zerknięcie najczęściej kończy się jakimś zakupem, bo przecież okazja. :) I tak było tym razem. Weszłam na OLX i trafiłam loftowe ławki z UW. Za przysłowiowy grosz kupiłam 2 szt. Ale o ławkach to jeszcze kiedyś się rozpiszę, natomiast przy zakupie mebelków trafił mi się skarb! 
Umówiłam się z Panem i wczoraj pojechałam po moje zakupy- okazje. Na tych niby moich ławkach stało bardzo dużo rupieci. Więc kiedy przyjechałam, Pan w pośpiechu zdejmował kolejne przedmioty. W międzyczasie moje sokole oko wypatrzyło dwa lichtarzyki. Zawsze kojarzyły mi z moją babcią. Miała je u siebie na kredensie. Zapytałam Pana czy te lichtarze też są na sprzedaż? Oczywiście, że tak, usłyszałam. I są moje za całą 10. !!!! 




Jestem gapa i nie zrobiłam zdjęć przed eksperymentem, czyli czyszczeniem nabytku.

8 stycznia 2017

Wieszak ze starych drzwiczek.

Witam Kochani. To jest mój pierwszy post w tym roku. Wracam do swoich ukochanych staroci i co chwilę wygrzebuję z piwnicy coś nowego. Tym razem stare drzwiczki. Dwa lata temu dostałam je od kuzyna męża z Rzeszowa. Uwielbiam to uczucie, kiedy słyszę: "mam coś dla Ciebie". :) I kiedy okazuje się, że to jakiś staruch, cieszę się jak dziecko. To nie znaczy, że gdybym dostała nowiutki samochód byłabym zawiedziona, nie, nie.... wręcz przeciwnie. Ale wiecie o czym mówię? Wszystkie graty znajdą u mnie schronienie. I tym razem drzwiczki, które wyleżały się w piwnicy dostaną drugie życie.




Są ciekawe, mają zdobienia i nie trzeba nic kleić. Więc zdecydowałam, że to będzie fajny wieszak na klucze.