Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla relaksu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla relaksu. Pokaż wszystkie posty

15 lutego 2018

Wielkanocne wianki

Wiem, że trochę za wcześnie. Wiem także, że na Wielkanoc nie dekorujemy domu tak bogato jak w czasie grudniowych świąt. Ale jakoś mnie wzięło na zrobienie wielkanocnych wianków własnie teraz, kiedy za oknami szaro i buro. Już chyba mam dość zimy, tym bardziej, że w mieście jest dość uciążliwa. Z utęsknieniem czekam na zielone listki na drzewach i mlecze na trawnikach. Kurcze na starość robię się romantyczna? Chyba.... :)
W każdym razie pobawiłam się w zajęcia plastyczne i zrobiłam dwa wianki. Dwa zupełnie w innym stylu. Jeden wiosenny, zielony i jajeczny. 



5 lutego 2018

Poduszki ze sznurka


Tak, tak.... Zrobiłam poduchy ze sznurka. Już dosyć dawno kupiłam bawełniany sznurek i grube szydełko. Dlaczego kupiłam? Przecież robótki ręczne to nie moja bajka. Kupiłam bo chciałam zobaczyć czy coś jeszcze pamiętam. I sprawdziłam. :) Pamiętam jak się robi łańcuszek i zwykłe oczka. Dla mnie to wyczyn, haha... Ale i wielka radość, że mam sznurkowe poduchy. 




Zrobienie "frontów" ze sznurka zajęło mi dwa wieczory. Można sobie szydełkować oglądając filmik. Wczoraj pocięłam nieużywane poszewki, z których zrobiłam tyły. Wyciągnęłam moją ukochaną 40-letnią maszynę do szycia i bawiłam się w krawcową. Poduszki są na suwaki, normalnie profesjonalnie, haha...

7 grudnia 2017

Dekoracja w oknie


Uwielbiam ten przedświąteczny czas. Można przystroić w domu dosłownie wszystko i żaden z domowników nie jest zdziwiony, że coś głupiego wymyśliłam. :)





W mojej kuchni nie da się nic świątecznie przystroić poza oknem. Więc użyłam swojej jesionowej gałęzi i powiesiłam ją w oknie kuchennym. Na niej zawiesiłam nieregularnie bałtyckie szyszki na biało-czerwonym sznureczku. Wcześniej, przyozdobiłam szyszki białą, kredową farbą.

20 listopada 2017

Wianki cd....


Ostatnio wkręciłam się w klejenie świątecznych wianków. Przywiezione szyszki z nad morza powoli się kończą, ale to nic. Dokupuję różnego rodzaju półprodukty i tworzę, tworzę. Obieram wiodący kolor i kombinuję co by jeszcze dołożyć lub odjąć. 




Ostatnie moje dwa dzieła są w kolorze starego złota i błękitu. Nie zawsze świąteczny wianek musi być zielono- czerwony :)) 
Nie mam dużo zdjęć, ale pochwale się paroma. 

2 listopada 2017

Świąteczne dekoracje


Wiem, wiem do świąt jeszcze dużo czasu. Tak się tylko mówi. A zanim się obejrzymy będzie grudzień. Więc pomyślałam, że jeśli już mam chwilę i czekam by jeden mebel się skleił a drugi wysechł. To zrobię szyszkowe wianki na święta.




W wakacje przywiozłam z nad morza skrzynkę szyszek. Codziennie zbierałam po parę, wrzucałam do torby z kocykiem i tak się uzbierało :)

18 września 2017

Wianek z szyszek

U Was też tak wieje? Urywa głowę jak nic. Wczoraj wieczorem nie wiedziałam co zrobić z rękami i chodziłam po domu szukając zajęcia. To taki nerw przed poniedziałkiem, chyba... 
Wyciągnęłam ze swoich zapasów wianek z trawy, szyszki, klej i tasiemkę. I wymodziłam wianek z szyszek. Na razie, jest to wersja jesienna, ale można ją wzbogacić o świąteczne ozdoby. 



Szyszki przyklejałam na około od zewnętrznej i wewnętrznej strony wianka. Idąc ku środkowi. Przez cały czas kiedy kleiłam szyszki towarzyszyła mi biedronka. Pewnie była w szyszkach.

19 maja 2017

Jak naturalnie barwić drewno?


Witajcie Kochani! Dzisiaj post zupełnie inny niż zwykle. Dlaczego? Bo muszę się z Wami podzielić moimi ostatnim doświadczeniem. Gdzieś, niestety nie zapamiętałam gdzie, przeczytałam, że ocet jabłkowy zmienia barwę drewna. Ponieważ staram się być jak najbliżej natury, postanowiłam, że zabawię się w testera tej teorii. Jak pewnie wiecie, dębowe deski do serwowania potraw, które robimy wraz z moim M barwimy olejem z orzecha włoskiego. Jasny dąb zmienia się w piękny, orzechowy odcień. Wtedy widać wszystkie wady i zalety kawałka drewna. 





Ale jak zrobić, by drewno wyglądało jak wyjęte z ogniska? I właśnie to był mój eksperyment, który ostatnio przeprowadziłam. Parę gwoździ zalałam octem jabłkowym.


24 marca 2017

Tęsknię za wiosną :)

Tak, zdecydowanie, już tęsknię za wiosną. Co jakiś czas przynoszę nowe gałązki do domu by nam coś zakwitło a za oknem ciągle buro i szaro. Postanowiłam zrobić sobie wianek trochę wiosenny, trochę wielkanocny. Wczoraj wieczorem, już po pracy, poszłam na szaber i w strugach deszczu, na przekór pogodzie, pocięłam długie gałązki brzozy. Niosłam je jak w filmie "Noce i dnie" kiedy Barbara trzymała naręcze lilii wodnych, haha...






 Z gałązek uformowałam duży wianek, na ołówku zaplotłam parę zielonych kokardek i przykleiłam je do gałązek. Wianek powiesiłam w kuchennym oknie, tak żeby straszył zimno :)

31 grudnia 2016

Jaki będzie 2017 ?

Idzie nowy rok, więc zadaję sobie pytanie: jaki będzie? Co wydarzy się nowego, czego nie przewidzę lub o czym lub o kim zapomnę. Tego nie wiem. Będę chciała zrealizować postawione sobie cele, ale czy się uda? I tak jak co roku, planuję, marzę....

Wracając do 2016 roku. Mogę powiedzieć - był udany. Miałam okazję poznać ciekawych ludzi, zakończyłam parę ciekawych, meblowych projektów, wciąż poznawałam swoje słabości. Mam nadzieję, że w nadchodzącym roku moja pasja będzie napędem by spełnić swoje marzenie. Bo podobno się spełniają, więc może nadchodzący rok 2017 będzie dla nas zaskakująco fajowy.




Oczywiście życzę Wam z całego serca, żeby każdemu spełniło się najskrytsze marzenie. Żeby "chcieć to móc" było naszym hasłem przy podejmowaniu ważnych decyzji. Życzę Wam niepoliczoną ilość pomysłów i cudownych ich realizacji. Wszystkiego najlepszego w nowym 2017 roku.

Beata

7 czerwca 2016

Mały wypad - Ateny


Kochani! Nie będę się ciągle powtarzała, że mnie nie ma na blogu. Bardzo bym chciała częściej pisać i cykać zdjęcia dla Was, ale czas jest nieubłagany. Biegnie szybciej niż ja coś zrobię :)
Też tak macie? 
W ostatnim tygodniu wpadłam na chwilę w Grecji. Byłam służbowo trochę się podszkolić, ale oczywiście musiałam (nie byłabym sobą) zwiedzić jakieś ruiny i spróbować dobrej kuchni. Udało mi się wpaść na Akropol oraz zobaczyłam ruiny sanktuarium Posejdona. Polecam, bo po pierwsze to klasyka zwiedzania Grecji a po drugie, na prawdę piękne miejsca. Pełne niesamowitej przyrody jak drzewka oliwne, oleandry czy kwitnące kaktusy. Wokoło góry i błękitna woda. A wisienką na torcie są ruiny, wzniosłe kolumny i ogromne bloki kamienne. Zresztą zobaczcie sami. Wrzucę kilka najfajniejszych zdjęć.

Akropol w Atenach to cytadela na wapiennym wzgórzu Zbudowana na cześć bogini Ateny, patronki miasta. Wewnątrz świątyni stał gigantyczny posąg Ateny ze złota i kości słoniowej. Teraz Akropol wygląda tak :



15 marca 2016

Wielkanocny wianek

Za oknem zima. W nocy spadł śnieg, rano chlapa. Pogoda nie ułatwia nam życia. Wszyscy chcemy już wiosny, ciepłego słoneczka, zielonych trawników jak to w mieście, a tu nic. Musiałam coś wymodzić dla pocieszenia oka i duszy. Oczywiście inspiracją są Wasze blogi. Piękne świąteczne dekoracje, kolorowe lub proste dekoracje, które nakręciły mnie na zrobienie czegoś do naszego mieszkanka. Ponieważ mam pod oknem dość rozrośnięte dzikie wino, poobcinałam parę długich wąsów i złożyłam je w regularny wianuszek. Pomalowałam białą farbą w sprayu i wyciągnęłam dekorację z zeszłego roku. I wyszło coś takiego:




Wieczór spędzony miło i pożytecznie. :) Polecam każdemu w te bure dni. Zabawa w zajęcia plastyczne są genialną terapią na naszą codzienność. I nie mówię, że tak mi źle na tym świecie. To nie o to chodzi. Ja po prostu cieszę się z każdej drobnej rzeczy. A jeszcze kiedy jest zrobiona własnoręcznie i praktycznie z niczego? To dopiero radocha :)

11 marca 2016

Budowanie strony www


Wiem, że tytuł dzisiejszego posta jest dosyć dziwny na moim blogu. Ale przez ostatnie dwa tygodnie każdą wolną chwilę poświęciłam temu? Czyli stawianiu swojej własnej strony WWW ! Zabierałam się do tego jak do jeża. Zdaję sobie sprawę, że hasła typu: motyw, widget, wtyczka, hosting itp. są dla większości osób opanowane. Mnie to trochę przerażało. Ale nie taki diabeł straszny jak go malują. Teraz to ja jestem mądra haha...





Na różnych pomocnych stronach znalazłam parę wskazówek. I wzięłam się do pracy. Każde nowe hasło rodziło mój niepokój, co dalej? Fajne uczucie kiedy stoi przed Tobą nowe wyzwanie. Myślę, że nie będę pisała o technicznych aspektach tej pracy bo nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, ale mogę pokusić się o moje spostrzeżenia podczas budowania stronki  after better

3 grudnia 2015

Gazetnik od Marty

Dzień dobry! Jestem pod ogromnym wrażeniem. 
Właśnie dzisiaj wzięłam dzień urlopu, tak jak bym wiedziała, że spotka mnie miła niespodzianka! Rano, jak zwykle, zrobiłam sobie kawę, a tu dzwonek do drzwi, otworzyłam,
a tu: przesyłka od Marty z bloga Domek przy lesie  
Otworzyłam paczkę a w środku piękny gazetnik!!! 
Skakałam do góry nogami i od razu porobiłam parę fotek :)  



 

27 listopada 2015

Gwiazdy z patyków

 
Wiem, ze do Świąt jeszcze cały miesiąc, ale musiałam choć na chwilę odciąć się od obowiązków zawodowo- domowych. Niestety ciągle coś wymyślam i chcę od razu realizować. Jest koniec roku, mam masę projektów do skończenia, za mną jeden kiermasz, będą jeszcze dwa, a ja wymyśliłam malowanie salonu i wymianę listewek przypodłogowych. jeju!.....
O wymianie i malowaniu  napiszę następnym razem.
Dzisiaj relaks :)
 
 


 
Parę dni temu poszłam na szaber i przytargałam parę patyków. Są super bo: proste, trochę przybielone, idealne na patykową gwiazdę :)


11 października 2015

Orzechobranie

Niestety w tym roku nie ma grzybów. Uwielbiamy je zbierać i jeść. No cóż, jak się nie ma co się lubi to się lubi orzechy. Kiedy rano wyszliśmy z naszą sunią na spacer i zobaczyliśmy, że orzech włoski u sąsiadów zmarzł, zdecydowaliśmy, że to świetny moment na orzechobranie.  Mamy na działce duże drzewo z którego co roku zbieramy bardzo dużo orzechowych owoców. Zresztą, była piękna pogoda i stwierdziliśmy całą rodzinką, że fajnie będzie chwilę spędzić razem na świeżym powietrzu. 




 Orzechy leżały jak grzyby w lesie. 
Trzeba było szukać je pośród już zmarzniętych liści leżących na trawniku.





 Przywieźliśmy owoce pigwowca.
Pigwa była już tak dojrzała, że sama spadała :)



 Nie było jej dużo, więc obrałam z pestek, pocięłam w cieniutkie plasterki i obsypałam cukrem. Kiedy owoce puszczą sok będziemy mieli polską cytrynkę do herbaty.








Ten familijny dzień spędziliśmy razem, tak jak kiedyś, kiedy dzieci były małe. 
To miłe, że nasza młodzież nie nudzi się z rodzicami. Cieszyli się ze wszystkiego:
że woda zamarzła w beczce,
że można kopać w stertę liści,
że można wejść na drzewo,
że powkładałyśmy cebulki narcyzów gdzie chciałyśmy,
że jeszcze wisiały pomidorki koktajlowe i można zjeść z krzaka :)

I tak jak w piosence:
W życiu piękne są tylko chwile!!!!

Pozdrawiam Was moco,
Beata



21 września 2015

Wyniki :)

Wczoraj robiłam brzoskwiniowy dżem z własnych, działkowych owoców.
Są kwaśne, mimo, że dodałam dosyć sporo cukru.
Ale na pewno przydadzą się do przełożenia piernika na święta :)
Zamknęłam w słoikach z oto takimi fikuśnymi zakrętkami.

My tu o dżemie, a przecież zwycięzca czeka!
Więc do rzeczy:
Bardzo dziękuję, że tak licznie wzięłyście udział w moim deskowym candy.
I za cudowne komentarze!
Zwycięzcą jest: mam wenę

Serdecznie gratuluję!
I proszę o przesłanie danych na adres  beata.piorek@gmail.com

Ściskam gorąco,
Beata

27 lipca 2015

Powrót z urlopu


Wszystko co dobre kiedyś się kończy!
I tak własnie skończył się mój urlop.
Było upalnie, uroczo i na ogromnym luzie. 
Zwiedziłam dwa miasteczka Trogir i Sibenik w środkowej Dalmacji.
Poniżej wrzuciłam parę zdjęć z ponad pięciuset, ale myślę, że właśnie te, są esencją Chorwacji :)
Więcej nie zanudzam i otwieram drzwi do oglądania :)
 





















Baterie naładowałam więc czas do pracy! Starocia czekają!

Bardzo przepraszam Was, że pod ostatnim postem nie odpowiadałam na komentarze. Na wyjeździe mieliśmy bardzo słaby Internet. Żeby cokolwiek napisać lub odebrać biegałam z telefonem po całej chałupie. Teraz mam czas, by dowiedzieć się co u Was na blogach nowego :)

Miłego dnia,
Beata



 

16 czerwca 2015

Życie jak w Madrycie :)

 
Hola!
Właśnie wróciłam. Skąd? Z Madrytu :)
Miałam okazję wyjechać na kilka dni i tak intensywnie przeszłam miasto,
że zdarłam wkładki w tenisówkach, hihiii...
Ale to nic. Straty muszą być. 
Nie potrafię być w nowym miejscu i nie zajrzeć tu i ówdzie.
 
 
 
 
Ponieważ Mój M jest fanem Realu Madryt, moje zwiedzanie zaczęłam od Estadio Santiago Bernabéu  :) Niestety nie było już żadnych meczy, może następnym razem :)
 

 
Później przeszłam za pomocą mapy, oczywiście, do centrum Madrytu
tam gdzie jest najwięcej miejsc do zwiedzania.
 
Byłam w parku Retiro. To takie nasze Warszawskie Łazienki, hihiii...
 




 
A potem już tylko centrum. Jest tam wiele pięknych, dostojnych budynków. 
 









 
 
Wrzucę jeszcze parę zdjęć z czarującymi detalami oddającymi charakter Madrytu.
 









 
 
Mam nadzieję, że nie macie mi za złe i że Was nie zanudziłam.
Ale każdy taki wyjazd jest dla mnie ogromnym zastrzykiem energii do działania 
 i głębokim oddechem od codzienności.
 
Dziękuję za cierpliwość i przesyłam uściski,
 
Beata