wtorek, 16 sierpnia 2016

Łowy podczas urlopu


Zniknęłam na długo, bo jak większość z nas, swój wolny czas przeznaczyłam na leżakowanie, zwiedzanie, odpoczywanie, spacerowanie, opalanie, kąpanie i próbowanie regionalnych przysmaków. Najpierw odwiedziliśmy Suwalszczyznę. Oaza spokoju. Piękne widoki, czysta przyroda i przepyszne jedzonko. 


wtorek, 26 lipca 2016

Jagodzianki babci Bandzi

Bardzo dziękuję za maile, za pytania, za komentarze pod ostatnim postem. Cieszę się, że moja pasja i wytrwałość do odnawiania staroci ma tylu zwolenników. Jeśli od razu nie odpisuję na zapytania to wybaczcie mi proszę. Musiałam wyrzucić maile z telefonu, ponieważ strasznie wolno mi chodził i ciągle się zawieszał. Więc maile sprawdzam tylko stacjonarnie. 
Ponieważ w weekend wracała moja córcia z obozu, upiekłam jagodzianki babci Bandzi :) Pewnie pytacie cóż to takiego? Otóż. Kiedy mój syn był małym brzdącem, okazjonalnie zostawiałam go u szwagrów. Tam był rówieśnik więc razem spędzali czas. Była tam (teraz też jest) babcia Wandzia, ale chłopcy nazywali ją babcia Bandzia. I tak już zostało :) A babcia jak to babcia zawsze coś dobrego szykowała. Do dzisiaj piecze przepyszne jagodzianki. Więc pomyślałam sobie, że zrobię niespodziankę i na przyjazd młodej do domu upiekę właśnie taką słodycz :) 





środa, 6 lipca 2016

Krzesła lata 80-te


Ostatnio odnowiłam krzesła z lat osiemdziesiątych. Tak na prawdę zwykłe, nic specjalnego. Ale drewniane i szkoda je wyrzucić. Kiedyś, przed moją pracą, zobaczył je kolega powiedział, że nie da się z nich nic zrobić bo są w tragicznym stanie. Miał rację, ale tylko w połowie. Były rozklejone, chyboczące, trochę zjedzone przez robale, fornir poszarpany, ogólnie stan śmietnikowy. Ale nie poddałam się. 




Najpierw rozebrałam co się dało, potem wyczyściłam co było do czyszczenia i strułam robale :)

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Mała zmiana

Przemalowałam lustro :) Ostatnio zastanawiałam się co z nim zrobić (pisałam o tym TU ).  Lustro było białe i nie przeszkadzało mi na co dzień. Jednak na zdjęciach było jakieś mdłe. Poradziłyście żeby go pomalować na odważny kolor: czarny, złoty lub zwariowany :). Zdecydowałam, że będzie czarno-złoty, czyli mosiądz pokryty patyną :)




Najpierw zakleiłam lustro papierem, potem farbą w sprayu pomalowałam ramę na czarno, za chwilę prysnęłam farbą złotą. Teraz pasuje i do czarnych dodatków i do mosiężnego świecznika :)


sobota, 18 czerwca 2016

Porcelanowy dzbanuszek

Właśnie weszłam w posiadanie pięknego i wyjątkowego dzbanuszka z angielskiej porcelany. Jak pewnie wiecie, w kuchni mam półeczki z takimi nietuzinkowymi przedmiotami. Zdobią one zwykłą kuchnię w bloku. Kiedy dostałam ten dzbanuszek cieszyłam się ogromnie. Jest taki inny i taki ładny :) Narwałam polnych kwiatków i mam fajową dekorację stołu.



 Jeśli macie w planach kupić coś oryginalnego dla najbliższych lub przyjaciół polecam Wam sklep Porcelana przy puławskiej


środa, 15 czerwca 2016

Trójnogi stołek


Był sobie raz stołek. Właściwie bardzo brzydki, ale ponieważ ja lubię takie meble, postanowiłam zmienić jego wygląd. Chociaż troszeczkę sprawić by był wyjątkowy. Nie wiem czy mi się to udało, ale przynajmniej spróbowałam :)





Wyczyściłam go ze starego lakieru. Zdjęłam z niego tą gumowatą obrączkę. Stołek był stabilny, więc nie musiałam go sklejać.

czwartek, 9 czerwca 2016

Truskawkowy zawrót głowy

Sezon na moje ulubione owoce - truskawki w pełni. W każdym sklepie można kupić różne odmiany truskawek. Najbardziej lubię te zwykle, nie zawsze może są ładne (takie z folderów) ale są najsmaczniejsze. Codziennie robimy koktajle i musy z truskawek. Dodajemy je do makaronów na słodko, jako polewa do naleśników czy czekoladowych lodów. Wczoraj nosiło mnie by zrobić coś innego, łatwego i w efekcie smacznego. Po przyjściu z pracy zakręciłam muffinki z truskawkami. Niesamowicie łatwy przepis, na prawdę :)





Składniki:
-2 szklanki mąki
- 2 łyżeczki sody
- 1/2 szklanki cukru

wtorek, 7 czerwca 2016

Mały wypad - Ateny


Kochani! Nie będę się ciągle powtarzała, że mnie nie ma na blogu. Bardzo bym chciała częściej pisać i cykać zdjęcia dla Was, ale czas jest nieubłagany. Biegnie szybciej niż ja coś zrobię :)
Też tak macie? 
W ostatnim tygodniu wpadłam na chwilę w Grecji. Byłam służbowo trochę się podszkolić, ale oczywiście musiałam (nie byłabym sobą) zwiedzić jakieś ruiny i spróbować dobrej kuchni. Udało mi się wpaść na Akropol oraz zobaczyłam ruiny sanktuarium Posejdona. Polecam, bo po pierwsze to klasyka zwiedzania Grecji a po drugie, na prawdę piękne miejsca. Pełne niesamowitej przyrody jak drzewka oliwne, oleandry czy kwitnące kaktusy. Wokoło góry i błękitna woda. A wisienką na torcie są ruiny, wzniosłe kolumny i ogromne bloki kamienne. Zresztą zobaczcie sami. Wrzucę kilka najfajniejszych zdjęć.

Akropol w Atenach to cytadela na wapiennym wzgórzu Zbudowana na cześć bogini Ateny, patronki miasta. Wewnątrz świątyni stał gigantyczny posąg Ateny ze złota i kości słoniowej. Teraz Akropol wygląda tak :



piątek, 6 maja 2016

Literki w domowej galerii


Jakiś czas temu wspominałam Wam o naszej, domowej galerii w dużym pokoju. Pisałam o tym TU . Wybrałam zdjęcia, które są śmieszne lub przypominają nam miłe chwile. Wszystkie wywołałam w kolorach czarno-białych by tworzyły całość. Zdecydowałam, że ramki powinny być różnorodne, by nie rzucać się w oczy. Wybrałam w kolorze orzecha, srebra, bieli i delikatnego złota. Razem z moim M skrupulatnie powiesiliśmy wszystkie portrety i na jakiś czas nasza galeria była najpiękniejsza na świecie. 



No, ale nie byłabym sobą gdybym czegoś nie zmieniła :) Pomiędzy zdjęciami były trzy "dziury". Puste miejsca, które prosiły się by coś tam wkleić. Było po prostu smutno....

czwartek, 21 kwietnia 2016

Wzór cebulowy

Kochani! Dawno, oj dawno mnie nie było. 
Czasami wpadam do Was podpatrzeć jak się macie i co nowego u Was słychać. Ale sama nie mogę się ogarnąć z czasem. Wiem, że każdą z nas dopada taki moment, że plany mamy obfite tylko zegar za szybko biegnie, no bo nie mogę w takiej sytuacji napisać, że idzie :) Dużo się dzieje: kończę odnawiać fajne mebelki, robię coś na szydełku, razem z mężem tniemy nasze dechy "after better" i co najważniejsze od miesiąca ruszam się, czyli regularnie ćwiczę! Co mnie zmotywowało do tego by się ruszać? Codzienność! Kiedy zimą podbiegłam po schodach z metra do autobusu myślałam, że serce wyskoczy mi z zawiasów. Masakra! Poczułam, że muszę zrobić coś dla zdrowia. Więc co drugi dzień maszeruję parę kilometrów. Po miesiącu jest o niebo lepiej :) 

Pochwalę się tylko moim ostatnim MUST HAVE :) Kupiłam sosjerkę z cebulowym wzorem. Jest tak piękna, że będę ją wykorzystywała do zacniejszych celów niż noszenie sosu. :) Dzisiaj wrzuciłam truskawki. Powiem Wam, że nawet smaczne, chociaż nie nasze :)




Może muszę kupić jakieś malutkie kwiatki? Już wiem! szafirki :)