18 listopada 2019

Maszyna Singer :)

Wiem, wiem, nie było mnie milion lat. To wcale nie znaczy, że nic nie robię. 

Na szczęście ciągle coś dłubię i odnawiam. Maszyną zajęłam się latem, ale na jej wykończenie nie miałam wpływu w 100%. Ja odnowiłam same nogi, a właścicielka zamówiła cudowny, moim zdaniem, blat z przyciemnianego szkła. 



Nogi wymagały szorowania, drapania i czyszczenia do gołej skóry. hehe....





Potem już ;) tylko malowanie, I proszę jakie piękne ;)




Wiem, że temat nóg od maszyny nie jest czymś odkrywczym. Ale zawsze to wdzięczny temat do odnowienia. Jest tysiące sposobów ich wykorzystania, a nogi pod stolik jest jednym z nich. Różnią się blaty, a ten jest obłędny :) 

Pozdrawiam Kochani i postaram się bywać tutaj częściej. 
Jak by co to jestem aktywna na INSTA jako afterbetter.pl Wpadajcie :)

Beata


5 sierpnia 2019

Jak przerobić ławę w ławeczkę ;)

Ostatnio zabrałam się o zmianę mebelka, który wcale nie był stary, ale nie był też za bardzo piękny. Swarzędzka ława, robiona w latach 90-tych. Ciężka i taka sobie. Oczywiście to moja opinia :)
Wolałam ją trochę odmłodzić.




Kiedyś pomalowałam jej nogi na piękny turkus, jednak dalej coś mi nie grało. Zdecydowałam, że ją potnę, przytnę i otapiceruję.




Wyszła zgrabna ławeczka. Materiał w papugi mnie oczarował. Idealnie pasował do już wcześniej pomalowanych nóżek. Siedzisko przepikowałam pięcioma guziczkami, dzięki czemu wygląda trochę szlachetniej.





Można zadać sobie pytanie: dlaczego pocięłam szlachetną ławę?
Pewnie dlatego, ze teraz komuś się bardziej przyda w takiej formie. Tak myślę, :)
Dla chętnych wrzuciłam ją do sklepu. Serdecznie zapraszam,

pozdrawiam,
Beata


11 lipca 2019

Krzesła - Skoczki

Ostatnio miałam przyjemność odnawiać legendarne krzesła - skoczki. To ikona polskiego designu lat PRL-u. Lekki, wdzięczny mebel, który nie zajmuje dużo miejsca i jest wyjątkowym dodatkiem w każdym wnętrzu.



Krzesła były w dobrym stanie. Na szczęście były przechowywane w suchym miejscu.

24 czerwca 2019

Kuchenny kredens lat 60-te

Jakiś czas temu wpadł w moje rączki. Kuchenny kredens z lat 60-tych, który w tamtych latach stał w prawie w każdej kuchni. Niby nic szczególnego, ale jego forma i styl bardzo sentymentalny.
Miałam go odnowić, ale bez fajerwerków. Raczej miał być czysty i świeży.







Farby to ktoś nie żałował. Dwie warstwy obrzydliwej farby schodziło pryskając na wszystkie strony.
Oczywiście skrobałam to ręczną cykliną, która w takich pracach jest niezawodna.