17 października 2017

Zmieniłam stół kuchenny


Czasami tak mam, że sięgam po przerobiony mebel jeszcze raz i zmieniam go na nowo. Kiedyś odnowiłam stary, kuchenny stół na biurko dla córki. Pisałam o tym w dwóch postach TU i TU TEŻ 
O rany, dopiero teraz zobaczyłam, że to było cztery lata temu. :))) Ale ten czas leci.....
Ponieważ zaszła potrzeba przestawienia lodówki w inne miejsce w kuchni, nasz wielki stół okazał się za duży. Niewiele myśląc poszłam na strych i wyciągnęłam ten stolik. Córka w zeszłym roku zmieniła sobie meble na bardziej nowoczesne, więc stolik przyda się w sam raz. 






Nogi zostawiłam białe, bo są w bardzo dobrym stanie. Ale blat chciałam mieć koniecznie "drewniany". Oczyściłam blat z białej farby, by wydobyć z niego trochę historii. Zabejcowałam i zawoskowałam. Przy okazji front szufladki też dostał trochę koloru. 

11 października 2017

Walka z robalami


Każdy, kto pamięta kredens czy starą komodę u babci lub dalekiej krewnej widział ślady po robalach. Nie jestem fachowcem od robali, ale wiem jedno. Niszczą nam nasze ukochane meble.  
Dużo i intensywnie czytałam o drewnojadach. Jest ich wiele rodzai i każde z nich lubi inne warunki. Nie będę o nich pisała, bo tak jak pisałam, jestem laikiem w tej materii. Ale opiszę Wam swoje zmagania z meblem, którego nogi zniszczyły właśnie takie drewnojady.



W pierwszej kolejności trzeba je po prostu udusić. Na rynku jest wiele środków do zabijania "drewnianych" robali. I właściwie nie mam swojej ulubionej marki. Kupuję w sklepie budowlanym preparat na drewnojady, spryskuję nim mebel i zawijam w folię tak, by chrabąszcze szlag trafił. Musimy pamiętać, że mebel opryskujemy na dworze lub w pomieszczeniu o dobrej wentylacji. Po czym, zawinięty szczelnie folią mebel zostawiamy na 1-2 doby. W przypadku tej ławy, moje robale miały trzydniowe spa. :))) 

27 września 2017

Legenda PRL-u


Legenda PRL-u? Nie wiem dlaczego, ale bardzo mi pasuje ta nazwa do bufetu z Bydgoskiej fabryki. Prawie w każdym domu były takie meble. Co nie umniejsza ich klasy. Moim zdaniem są śliczne. Lekkie, eleganckie i bardzo wdzięczne. 
Historia tego mebelka jest dosyć zabawna :) W wielką sobotę zadzwoniła do mnie koleżanka, że stoi przy pięknej komodzie i nie ruszy się dopóki, nie przyjadę i jej nie wezmę. Tak, tak. Ktoś przed świętami wielkanocnymi robił porządki i wystawił do śmieci takie cudo!  
Nakręcona przez koleżankę, wyłączyłam gotujący się biały barszcz, domownikom kazałam pilnować baby w piekarniku, a sama w samochód i pędem po mebel. Wpakowałyśmy go do samochodu, przywiozłam do pracowni i czekał aż do teraz. 





Pierwsza rzecz, za którą się zabrałyśmy, to zdjęcie ohydnej farby. Najlepszym sposobem była nagrzewnica. Farba cudnie schodziła.

18 września 2017

Wianek z szyszek

U Was też tak wieje? Urywa głowę jak nic. Wczoraj wieczorem nie wiedziałam co zrobić z rękami i chodziłam po domu szukając zajęcia. To taki nerw przed poniedziałkiem, chyba... 
Wyciągnęłam ze swoich zapasów wianek z trawy, szyszki, klej i tasiemkę. I wymodziłam wianek z szyszek. Na razie, jest to wersja jesienna, ale można ją wzbogacić o świąteczne ozdoby. 



Szyszki przyklejałam na około od zewnętrznej i wewnętrznej strony wianka. Idąc ku środkowi. Przez cały czas kiedy kleiłam szyszki towarzyszyła mi biedronka. Pewnie była w szyszkach.

31 sierpnia 2017

Stara szafeczka lub stolik ... jak kto woli


Kochani! Mebel ten trafił do mnie parę lat temu. Musiał odczekać swoje, jak inne rupiecie. Po powrocie z urlopu zabrałam się za niego pełną parą. Pomyślałam, że czas najwyższy wydobyć z niego magiczną moc. Ale to nie było łatwe! Dlaczego? Dlatego, że podczas czyszczenia i klejenia tego stolika parę razy miałam wątpliwości czy coś z niego wyjdzie. Mebelek był bardzo, ale to bardzo nadgryziony zębem czasu. Wszystkie części żyły swoim życiem. I gdzie nie spojrzałam trzeba było coś skleić lub uzupełnić.





Po wyczyszczeniu blatu za pomocą opalarki, powychodziły plamy i dziury. Dla pewności, że blat będzie wyczyszczony na maksa, powierzchnię czyściłam szlifierką i papierem ściernym. Potem szorowałam metalową wełną. No i decyzja zapadła: odnowię go i już!