17 sierpnia 2018

Kuchenne krzesło

Ostatnio dorwałam fikuśne krzesełko. Drewniane, stabilne z poprzyklejanymi gumami do żucia. Takie gumy kojarzą mi się ze szkolnymi ławkami hehe.... A tu ktoś w kuchni nieźle się nudził :)




Krzesełko oczyściłam z "kwiatków", umyłam, wyszlifowałam i pomalowałam.




Postanowiłam, że mebelek pomaluję farbą kredową. Kolor jasna zieleń była za mdła. Więc dodałam barwnika o kolorze ciemnej zieleni. Wyszło cudownie.




Zwykłe kuchenne krzesełko zmieniło się w mebelek, który bez żadnych kompleksów można postawić w pomieszczeniu w każdym pomieszczeniu.







Na ostatnim zdjęciu ujęłam 3 zielenie. Jak bardzo różnią się od siebie :)
Jak by ktoś z Was chciał przygarnąć mebelek to krzesełko wrzucam do sklepu after better .

Serdecznie pozdrawiam,
Beata




13 sierpnia 2018

Zwykła pufa

O rany, nawet nie wiem od czego zacząć. Nie było mnie tutaj chyba wieki. Tak ten czas biegnie, że nie mam kiedy opisać moich prac. Pykam tylko zdjęcia i liczę na to, że będę miała chociaż odrobinę więcej czasu i wtedy opiszę moje prace.
Masakra. Nic z tego. Nie ma czasu na nic. Chyba jestem coraz starsza, bo tak właśnie mówiła moja mama: ja ciągle nie mam czasu!!





No nic. Teraz chwilę wyrwałam i chciałam Wam pokazać jak zmieniłam wygląd pewnej pufy, a może to stołek jak pufa? Kolega poprosił mnie o pomalowanie na biało. Nie lubię malować mebli na biało, ale te mebelki są współczesne więc nie ma bólu.
Toaletka całkiem fikuśna. Z otwieranym lustrem. W środku podziałki na bibeloty. 4 małe szufladki. Natomiast pufa miała wyblakłą tapicerkę. Materiał na wymianę jest cudny. Grafit w kolorowe ptaszyska.

28 maja 2018

Dębowy plaster ;)


Jak wiecie kocham drewno. Nowe, stare i każde :) Uwielbiam zaglądać do miejsc ze starociami, ale także chętnie wpadam do tartaków by pogłaskać świeżo pocięte deski i pooddychać pachnącym powietrzem ciętego drewna. Nigdy nie zastanawiałam się dlaczego? tak mam i już :)))
Z takiej wizyty w zeszłym roku przywiozłam sobie ogromny, dębowy plaster. Prawdę mówiąc w ogóle nie miałam pojęcia po co? 
Zimą odpoczął na balkonie, na wiosnę trafił do piwnicy i kiedy się nim zainteresowałam zobaczyłam, że dostał szerokiego uśmiechu :) Miałam nadzieję, że nie pęknie, ale to chyba nie możliwe. Z doświadczenia wiem, że zawsze pęknie. Mimo wszystko jest superaśny.




Wykorzystałam go w prosty sposób. Oczyściłam, zaolejowałam i mam ogromny półmisek na przekąski. Lubię jeść także oczami, więc taki gadżet ma wielkie możliwości. Można poukładać praktycznie wszystko.

15 maja 2018

Orzechowy stół z giętymi nogami


Oooo..... to było wyzwanie. Wiem, wiem... ciągle tak piszę, ale każdy mebel to nowe doświadczenie.
Przyjechał do mnie stół. CZERWONY! Pomyślałam, ktoś miał wyobraźnię, nie ma co :)
Zeskrobię to czerwone i będzie super... Ale życie nie jest takie łatwe jak by się wydawało.




Skrobanie nóg za pomocą cykliny to pestka.