26 maja 2017

Stół patyczak

Witajcie Kochani! Dzisiaj, dla odmiany, pochwalę się jak odnowiłam stół. Wiem, wiem... to był żart. Przecież ciągle coś odnawiam. :) Dzisiaj na tapecie stół patyczak. On chyba nie jest taki typowy patyczak, ale ma cienkie nóżki i tak go nazwałam. Jest drewniany i to jego zaleta. Dostałam go od koleżanki, kiedy pomagałam jej uprzątnąć garaż. Okazało się, że w stercie donic i doniczek stoi sobie takie cudo. Zrobiłam oczy KOTA ze Shrek-a i udało się! Jest mój :) 





Był strasznie brudny. Blat pochlapany jakąś farbą, na nogach odchodzący fornir, a pod spodem strasznie tłusty. Wszystkie powierzchnie trzeba było ręcznie wycyklinować. 

19 maja 2017

Jak naturalnie barwić drewno?


Witajcie Kochani! Dzisiaj post zupełnie inny niż zwykle. Dlaczego? Bo muszę się z Wami podzielić moimi ostatnim doświadczeniem. Gdzieś, niestety nie zapamiętałam gdzie, przeczytałam, że ocet jabłkowy zmienia barwę drewna. Ponieważ staram się być jak najbliżej natury, postanowiłam, że zabawię się w testera tej teorii. Jak pewnie wiecie, dębowe deski do serwowania potraw, które robimy wraz z moim M barwimy olejem z orzecha włoskiego. Jasny dąb zmienia się w piękny, orzechowy odcień. Wtedy widać wszystkie wady i zalety kawałka drewna. 





Ale jak zrobić, by drewno wyglądało jak wyjęte z ogniska? I właśnie to był mój eksperyment, który ostatnio przeprowadziłam. Parę gwoździ zalałam octem jabłkowym.


11 maja 2017

Galeria na zdjęcia

Była sobie raz ramka. Stara, drewniana ramka ze szkłem. Stała u mnie dosyć długo, aż pewnego dnia zainteresowałam się nią tak, że postanowiłam ją wykorzystać. No i padło na galerię na zdjęcia. Sama ramka jest cienka, ale stabilna. A szybka dodaje jej elegancji. Szkoda mi było, by leżała zapomniana, bo przecież ja nie lubię wyrzucać. Zawsze się coś przyda. Czasami wydaje mi się, że za chwilę się zagracę. Staram się nad tym panować. ;) I kiedy przychodzi taki dzień, że wyjmuję coś zapomnianego i daję mu drugie życie, wtedy jestem szczęśliwa.  😍




Zawiesiłam dwa sznureczki na dowolnej wysokości i wykorzystałam małe spinacze. Haha... takie jak kiedyś do prania. Przy okazji robienia zdjęć do posta przejrzałam swoje stare zdjęcia. To były czasy hmmmm.....

6 maja 2017

Szafka no co chcesz

Długi weekend niestety się kończy:) Miałam wielkie plany, dokończyć zaczęte prace, tysiące nowych pomysłów do realizacji. Nie wiem dlaczego z wiekiem ten czas tak gna, że nie umiem rozplanować sobie prac. Wydaje mi się, że każda mam i żona tak ma. Kiedy z rana zaplanuję sobie co zrobię, to w połowie listy zadań stwierdzam, że się nie wyrobię :( Masakra. Też tak macie? Jeśli tak, to piszcie.
A teraz wracam do tematu posta, czyli szafki. Kiedyś kupiłam zwykłą szafkę, chyba łazienkową. Ale widziałam w niej to coś, więc postanowiłam zmienić jej styl. 




Ze zwykłej, łazienkowej szafeczki zrobiłam wiejską witrynkę na co? Na co chcesz :)
Na froncie miała lustro, które wyjęłam. Wewnątrz pomalowałam na biało a na zewnątrz moim ukochanym kolorem - grafit. Używałam farb kredowych.

24 kwietnia 2017

Betonowe świeczniki

Witam! Jak pewnie wiecie, lubię prace ręczne. Coś z niczego jest moją pasją. A z betonem jeszcze nie eksperymentowałam. Postanowiłam pobawić się jak w przedszkolu z plasteliną. Może nie do końca w ten sam sposób, bo betonu się nie układa ręcznie. Ale chciałam stworzyć coś swojego z tego dziwnego materiału jakim jest beton. Kiedyś, parę lat temu robiłam pachnące świece według własnego widzimisie. Pisałam o tym TU I wykorzystałam ten sposób na zrobienie betonowych świeczników. Potrzebne mi były: opakowania po jogurtach, mleku, korki po winie i szklane naczynia na tealighty. 




Po rozrobieniu betonu, zgodnie z opisem na opakowaniu, uzupełniłam pojemniki jak uważałam. W jednych pojemniczkach nałożyłam jednakowo, w kwadratowych nałożyłam betonu na różną wysokość, a miejsca na świeczki wypełniłam korkiem do wina. No i czekałam. Najlepiej ze dwa dni, żeby beton wysechł.