środa, 7 grudnia 2016

Góra od starej maszyny do szycia


Ostatnio odnowiłam drewnianą górę od maszyny do szycia. Niby nic strasznego, haha.... Nie to, że jestem już takim fachowcem. To nie o to chodzi. Ale po pierwszych oględzinach co trzeba zrobić po kolei, nie widziałam problemu. Na pewno trzeba było wyczyścić, posklejać odchodzący fornir, w niektórych miejscach uzupełnić małe ubytki lub uzupełnić je szpachlą. Nic szczególnego :) Ale to nie jest cała prawda. Kiedy zaczęłam barwić wszystkie elementy, dotarło do mnie, że czas jest moim wrogiem. Duże powierzchnie typu szafa, stół czy komoda łatwo schną. Przy takiej maszynie musiałam mieć dużo czasu na wysychanie malutkich elementów. Same miejsca na 4 szufladki to nie mały wyczyn. Śmiałam się, że "nie doceniłam wroga". 





Mimo wszystko, maszyna odwdzięczyła mi się swoim urokiem. Bardzo fajny mebelek. Sama mam nogi od Singera, ale ta góra jest na prawdę bajeczna.









A teraz efekt końcowy :)







Kiedy góra stanie na dostojnych nogach, mebelek będzie super :)

Jestem ciekawa co u Was przed świętami? Idę podpatrzeć Wasze przygotowania i pomysły na dekoracje. Ja spróbuję nadrobić dekoracyjne zaległości w weekend.


Uściski,

Beata


czwartek, 24 listopada 2016

Zaczynam dekorować dom


W minioną niedzielę byłam na kiermaszu Mojego Mieszkania w Pałacu Prezydenckim. Byłam z naszymi deskami do serwowania, świecznikami i nowym pomysłem: domkami z drewna. Takie trochę skandynawskie, ale mam do nich słabość. Upiekłam duże, piernikowe serca by spędzić miło czas wśród twórczych osób. Stoiska oblepione były przeróżnymi dekoracjami świątecznymi. Od porcelanowych skrzatów, wyjątkowych stroików i wianków po szyte przytulaki dla dzieci. Cała atmosfera kiermaszu była tak świąteczna, że przyszłam do domu i kombinowałam co by wymyślić nowego w tym roku. Nie chcę typowych dekoracji. Od lat podobają mi się tylko naturalne, świąteczne ozdoby. I tak będzie w tym roku.





Parę szyszek kupiłam, parę przywiozłam z działki. Przydźwigałam do domu modrzewiowe gałęzie. I na dzień dzisiejszy wykombinowałam taką dekorację.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Trzeci patyczak


Fajnie mieć przyjaciół, którzy pamiętają o Tobie. Wiedzą, że kochasz starocia i przy pierwszej lepszej okazji przywożą do Ciebie następnego grata. A tym gratem jest krzesło - patyczak. Jak pamiętacie, a dla tych którzy nie pamiętają przypominam TU , mam już takie dwa. Stoją dumnie w kuchni przy dębowym stole. 




Teraz mam trzeci, który ma na sobie parę starych farb. Do białego i miętowego koloru zdecydowałam, że grafit będzie w sam raz. 

środa, 26 października 2016

Niby zwykła szafka


Kiedy decyduję się na odnowienie kolejnego mebelka, zawsze zadaję sobie pytanie: czy każdy etap pracy będzie przewidywalny? Czy to będzie chwila, w której nauczę się czegoś nowego? I prawie za każdym razem napotykam niespodziankę :)

Ale może zacznę od początku. Koleżanka zapytała mnie czy odnowię jej starą szafeczkę? Tak jak większość z nas, kiedyś zabrała ją z rodzinnych stron do nowego mieszkania. To taka rodzinna pamiątka. 



Mebelek nie był szczególnie zniszczony. W paru miejscach obdrapany fornir i zeżarte przez robale nogi. I to właśnie te nogi spędziły mi sen z powiek. Po oczyszczeniu okazało się, że nogi mają ubytki, a ich konstrukcja jest bardzo zeżarta.

poniedziałek, 24 października 2016

Niby lichtarzyk, niby świecznik


Dziś króciutko, żeby Was nie zanudzać. Ale chciałam Wam pokazać jaką fajną rzecz zrobił mój M z kawałka drewna. Właściwie praca ta jest typowa dla naszego "after better" ale czemu nie mogę jej pokazać w "Hungry for ideas" :)  Wiem, to trochę skomplikowane, ale jakoś tak naturalnie chciałam oddzielić blog od działalności. Tylko czasami się nie da :) Oboje wkładamy serce i w recykling i w drewno.




Ale wrócę do rzeczy. Czasami leżą już przycięte kawałki drewna i nikt na nie nie zwraca uwagi. Z tym było trochę inaczej. Piękny, nieregularny i ze słojami. Aż żal było wyrzucić. Maro wyciął 3 otwory, wkleił hydrauliczne przedłużki w kolorze miedzi i już.

środa, 19 października 2016

Cukiernica mojej prababci


Kocham starocia. Stare przedmioty mają swoją duszę, wywołują wspomnienia i są niepowtarzalne. Dlatego pewnie maja taką moc, moc przyciągania do siebie. Więc za każdym razem, kiedy mam możliwość wyciągnąć jakiegoś starocia od rodziny, przyjaciół czy znajomych robię to i kolekcjonuję te przedmioty hobbistycznie. Jednym z nich jest cukiernica mojej prababci, którą parę lat temu dostałam od mojej mamy. Pamiętam ją z rodzinnego domu jak była wypełniona białym, kryształem cukrowym. To były takie duże ziarenka cukrowe :) Teraz takiego cukru już nie ma.




Jak już wspomniałam, cukiernicę dostałam od mamy, jednak była uszkodzona. Jedna z nóg była złamana a ja niestety nie umiem ratować takich przedmiotów. Byłam u znajomego kowala, ale on nie chciał podjąć się tej pracy. Polecił, bym zaniosła cukiernicę do rzemieślnika, który tworzy witraże. No i to był strzał w dziesiątkę! Mam kolegę, który ma własną pracownię witraży. Uff... Poprosiłam by zajął się nią w wolnej chwili i mam :) Piękną, babciną cukiernicę na trzech nogach. Zresztą sami zobaczcie. 

piątek, 14 października 2016

Lampion DIY

I znowu coś znalazłam. haha... W starym, opuszczonym domu leżał zakurzony klosz. Nie był uszkodzony więc oczywiście przygarnęłam go bez namysłu. Zawsze tak mam. Najpierw biorę, a potem myślę co z tym fantem zrobić. I w myśl: "potrzeba jest matką wynalazków"wpadłam na pomysł, że może być świetną lampą bez prądu. Nie miałam oświetlenia na parapecie pomiędzy kwiatkami. A ponieważ nie mam firanek lubię kiedy parapet jest półką do dekoracji okna i pokoju.



Dużą świecę postawiłam na plasterek drewna i nałożyłam klosz. 

wtorek, 11 października 2016

Wolę drewno od sklejki :)


Pewnie każdy wie, że jak się baba uprze to nie ma zmiłuj się. Kiedyś wspominałam Wam, że nie lubię półki w mojej kuchni. Kiedyś mój M zawiesił ją i strasznie był z niej dumny.  :( Nie pasowała do naszej wiejskiej kuchni. Więc musiałam użyć mojego uroku, haha... I namówić męża na zmianę owej półeczki. Nic nie mam do sklejek, ale jeśli mam wybierać, to wolę surowe drewno :) 




Bardzo chciałam, by nowa półka była identyczna jak w przedpokoju. Zwykły gruby kawałek drewna na kutych podpórkach. Zresztą poniżej widać różnicę :)


poniedziałek, 26 września 2016

Znaleziony stolik z rattanu


Dlaczego napisałam w tytule - znaleziony? Bo tym razem z moją siostrą a nie córką (haha..) znalazłyśmy go w starym, przygotowanym do rozbiórki domu. Meble z rattanu na ogół nie są wartościowe, ale skoro stolik ma blat i cztery nogi to można go odnowić i wykorzystać chociażby na tarasie. 




Najpierw, stolik umyłam wodą z mydłem. To nie jest lite drewno więc nie szlifowałam go. Oczyściłam z kurzu, odtłuściłam i postawiłam na słoneczku żeby wysechł.

poniedziałek, 12 września 2016

Tapicerowany stołek - patyczak


Dzień dobry :)
Tak, to ten stołeczek  kupiłam w Żytkiejmach na Suwalszczyźnie. W stercie starych mebli i przedmiotów sterczały patyczaki, które wyciągnęłam za nogi. Niby nic specjalnego, ale ja mam słabość do takich nóżek w mebelkach.