15 lutego 2018

Wielkanocne wianki

Wiem, że trochę za wcześnie. Wiem także, że na Wielkanoc nie dekorujemy domu tak bogato jak w czasie grudniowych świąt. Ale jakoś mnie wzięło na zrobienie wielkanocnych wianków własnie teraz, kiedy za oknami szaro i buro. Już chyba mam dość zimy, tym bardziej, że w mieście jest dość uciążliwa. Z utęsknieniem czekam na zielone listki na drzewach i mlecze na trawnikach. Kurcze na starość robię się romantyczna? Chyba.... :)
W każdym razie pobawiłam się w zajęcia plastyczne i zrobiłam dwa wianki. Dwa zupełnie w innym stylu. Jeden wiosenny, zielony i jajeczny. 








Drugi naturalny. Koleżanki powiedziały, że jest smutny. Może w weekend coś mu dołożę, żeby był wesoły .Haha..





Oba wstawię do sklepu, gdyby ktoś chciał je przygarnąć.
No i czekam na więcej słońca. Ile można żyć w szarości!!!

Z pozdrowieniami :)
Beata


6 komentarzy:

  1. Śliczne obydwa. Może odrobinka bukszpanu, dosłownie maciupkie gałązeczki ożywiłyby drugi wianek, a nie zmieniły jego naturalności? Mnie się i taki "smutny" podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł z tym bukszpanem. :) dziękuję :)

      Usuń
  2. Mnie się też "ten smutny" podoba. Wszystko zależy do jakiej kompozycji czy wystroju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% , uściski :)

      Usuń
  3. Wianuszki, moja największa miłość :))) Śliczne są, oba :D
    Ściskam Cię Beatko serdecznie, Agness <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też je lubię. Pozdrawiam :))))

      Usuń

Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :) Uwielbiam je czytać :)