27 października 2012

Stary kufer cz. I


Zabieram się za odnowienie starego kufra, który jest u mnie od wiosny. 
Tak naprawdę nie wiem ile może mieć lat. Może 70 lub 80? W internecie wpadłam tylko na wzmianki, że może być to kufer Albert Rosenhain.
Najważniejsze, że przyszedł na niego czas:)
A w moim posiadaniu znalazł się w bardzo niespotykany, a może bardzo popularny sposób?
Moja siostra wraz z mężem kupili ziemię, w odległym miejscu od cywilizacji, by wybudować sobie domek z ich marzeń. Zanim jednak zaczęli budować, zaprosili nas na ognicho z kiełbaskami. 
Śmieliśmy się, że ognisko rozpalamy w salonie, ha,ha,ha....

Byliśmy bardzo zorganizowani i każdy z nas wiedział co ma robić. Dzieci zbierały na około patyki na ognisko, mój tata wraz z moim M. organizowali ogień, kobiety ( ja i siostra) przygotowywałyśmy kiełbachę.
A szwagier szukał świeżych patyków potrzebnych do pieczenia kiełbasy. Wszedł w jakieś chaszcze i krzyknął żebym przyszła. Aby tam dojść musiałam założyć bluzę, bo komary cięły nie patrząc na nic. 
Kiedy dotarłam okazało się, że na betonowych klocach stoi ta skrzynia! A nad nią mój szwagier. On wie, że nie przechodzę obojętnie obok staroci. 

WIELKIE DZIĘKI SZWAGIERKU!!!!



Obejrzeliśmy ją z każdej strony. Była idealna i mówiła do nas: WEŹCIE MNIE!  

I oczywiście tak zrobiliśmy. Wytargaliśmy ją z pokrzyw i komarów, postawiliśmy na drodze, spojrzeliśmy po sobie, a każdy miał w oczach pytanie: co dalej? Jak ją przewieźć do domu?

Po różnych propozycjach i kombinacjach przewieźliśmy TAK! 



Niestety nie mieścił się do samochodu i trzeba było przywiązać go do bagażnika czym popadnie. A w tym momencie mieliśmy tylko dwie krótkie liny i kabel.:)

Szczęśliwie dojechał do domu, poczekał w piwnicy pół roku i dojrzał do tego, żebym w końcu się za niego zabrała. Po wnikliwym "audycie" spisałam kolejność prac jakie muszę wykonać:

1. Rozmontować maksymalnie części by je wyczyścić i pokleić.


2. Materiał jest tak podarty i nadgryziony zębem czasu, że muszę go zdjąć.


3. Wyczyścić i skleić wieko.


4. Wyszorować wszystkie okucia.


5. Niestety nie ma skórzanych rączek, więc będę szukała zastępczych.


6. Trzeba wyczyścić w środku i pomyśleć nad jego wykończeniem.


7. Pokryć = wykończyć jakąś warstwą? Jeszcze nie wiem jaką, ale pewnie w trakcie renowacji coś wymyślę. :) Będzie trochę inny niż w oryginale, bo zewnętrzna tkanina jest bardzo zniszczona, a ja nie wiem co to dokładnie było. W każdym razie na pewno będę opisywała dalsze losy starego kufra.
*

Koniecznie muszę jeszcze wspomnieć o aurze za oknem. Wstałam dzisiaj rano i zobaczyłam, że pada śnieg.
Myślę sobie: ok, niech popada i tak pierwszy to zaraz zniknie.
 Ale nie...... śnieg padał cały dzień. Jest przed północą i też pada!!!!

Kiedy byłam w dzień na spacerze z naszym sierściuchem, zrobiłam parę zdjęć.
Jest 27 października, a świat wygląda jak w grudniu!!


Życzę miłej niedzieli. Aaaa pamiętajcie o czasie, dzisiaj w nocy zmieniamy!

Beata


2 komentarze:

  1. no to pracy masz co nie miara, ale było warto go taszczyć. Jest piekny!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :) Uwielbiam je czytać :)