Ostatnio zabrałam się o zmianę mebelka, który wcale nie był stary, ale nie był też za bardzo piękny. Swarzędzka ława, robiona w latach 90-tych. Ciężka i taka sobie. Oczywiście to moja opinia :)
Wolałam ją trochę odmłodzić.
Kiedyś pomalowałam jej nogi na piękny turkus, jednak dalej coś mi nie grało. Zdecydowałam, że ją potnę, przytnę i otapiceruję.
Wyszła zgrabna ławeczka. Materiał w papugi mnie oczarował. Idealnie pasował do już wcześniej pomalowanych nóżek. Siedzisko przepikowałam pięcioma guziczkami, dzięki czemu wygląda trochę szlachetniej.
Można zadać sobie pytanie: dlaczego pocięłam szlachetną ławę?
Pewnie dlatego, ze teraz komuś się bardziej przyda w takiej formie. Tak myślę, :)
Dla chętnych wrzuciłam ją do sklepu. Serdecznie zapraszam,
pozdrawiam,
Beata






Świetna ława. Z pewnością komuś się spodoba. :)
OdpowiedzUsuńWyszło super, brawo
OdpowiedzUsuńZaciekawiło mnie, że z tak zwykłej, ciężkiej ławy da się zrobić coś lżejszego i przyjemniejszego w odbiorze. Sama mam podobne wrażenie, że mebel nie musi być stary, żeby wymagał odświeżenia — czasem po prostu „nie gra” w wnętrzu. Tu czytałam i od razu pomyślałam, że takie przeróbki naprawdę potrafią dać drugie życie rzeczom: http://iamhungryforideas.blogspot.com/2019/08/jak-przerobic-awe-w-aweczke.html
OdpowiedzUsuń