23 marca 2015

Kuchenny stół

 
Chodzę po Waszych blogach i podziwiam świąteczne dekoracje a ja niestety jestem w tyle. W przyszły weekend przejrzę zeszłoroczne zajączki, kurki, pisanki i postaram się coś z nich wymodzić :) Bo ostatnio to tylko malowałam i bejcowałam. Pewnie domyślacie się nad czym tak usilnie ślęczyłam? Nad dębowym stołem, o którym pisałam TU . Nie byłabym uczciwa pisząc, ze tylko ja pracowałam nad tym projektem. Mój M (Maro) jest niezawodny. Jeszcze niedawno, kiedy chciałam coś zmienić w domu usilnie ze mną negocjował, żebym nic nie zmieniała "BO TAK JEST DOBRZE". Teraz nic nie mówi, tylko doradza mi jak możemy dany projekt zrobić najlepiej jak umiemy. Więc muszę powiedzieć, że każda, staruch, który wpadnie w nasze ręce jest naszą wspólną pracą. I z tego jestem najbardziej dumna :)))
 
 


Powyżej widać efekt końcowy, ale nie było łatwo. Po oczyszczeniu wszystkich elementów, stół trafił do kuchni, więc przez ostatnich parę dni domownicy z każdą kanapką wędrowali na salony :)) Nie było możliwości korzystania ze stołu, ponieważ stał do góry nogami. Pomalowałam go trzy razy białą farbą do drewna firmy Flugger. Bardzo ją polecam i to nie jest reklama.





W między czasie przykleiłam filcowe podkładki pod nogi stołu, by nie rysowały podłogi. 




I kiedy stół stanął na swoich nogach, okazało się, że kaloryfer, który był specjalnie przeniesiony, by schować go pod duży stół - WYSTAJE ! Masakra, czy nie może być tak, jak sobie setki razy wymyśliłam kładąc się spać !!!! Ale mam mojego M ( dlatego właśnie go tak chwaliłam na początku postu). Maro wyciął z tyłu miejsce na kaloryfer i zmniejszył szuflady.






Rączki do szuflad są zwykłe bez żadnych udziwnień. 



 Potem już tylko blat zabejcowałam i zabezpieczyłam woskiem :)






 
 
Jeszcze dla przypomnienia pokażę Wam jak stół wyglądał wcześniej :)
 
 
 
Kolejny etap zmiany mojej 17 letniej kuchni mam za sobą. Teraz muszę kupić jakieś stołki. Wydaje mi się, że w takiej małej kuchni stołki powinny być mało widoczne. Sama jeszcze nie wiem. Najważniejsze, że mam w końcu duży, drewniany stół z szufladami :)))
 
Mam nadzieję, ze Was nie zanudziłam. I życzę Wam miłego i słonecznego tygodnia,
 
Beata
 
 
 
 
 


29 komentarzy:

  1. nieprawdopodobnie piękny!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ogromne dzięki, będę nieskromna, mnie też się podoba, Ściskam :)

      Usuń
  2. Wow. Napracowaliście się, ale było warto, bo wyszło świetnie!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stól oczywiście jest fantastyczny!! Taki z szyfladkami, solidnym blatem stał u moich dziadków, spędziłam przy nim mnóstwo wspaniałych chwil :-) pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie właśnie meble lubię :) pozdrawiam

      Usuń
  4. Duży stół w kuchni do podstawa. Nasz ma 180 cm i na 4 osoby powiem, że w sam raz. Robi (oprócz wiadomej sprawy) za stół warsztatowy, plac zabaw, stolik pod laptopa itp itd. Wokół niego kręci się życie. Wasz okaz jest przecudowny. Żal by mi było ciąć go pod kaloryfer ale rozumiem, że większych zmian w ustawieniu nie będzie. Fantastycznie Wam wychodzą prace w duecie - nie wiem który raz to piszę. Macie złote 4 ręce. To teraz wystrugacie pewnie jakieś fajne taborety? ;-)))
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  5. czekałam z niecierpliwością na tego posta. świetna robota. stół jest przecudny. aż zadraszczam.

    OdpowiedzUsuń
  6. stłó wyszedł swietnie ,ale masz piękną kolekcję desek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. stół jest ekstra! brawo!

    OdpowiedzUsuń
  8. Stół jest PRZEPIĘKNY !!! Wyczarowałaś prawdzie cudo. Taki duży, piękny i masywny stół posłuży jeszcze przez wiele lat.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, zapomniałam zapytać jakiej bejcy użyłaś ?

      Usuń
    2. Użyłam zwykłej bejcy za grosze " jasny dąb" wielkie dzięki

      Usuń
  9. Lubię Twoje metamorfozy, niesamowite rzeczy wyczyniasz tymi swoimi rączkami :)) i gratuluję i podziwiam Wspólnika - M.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a wspólnik jest super!!!

      Usuń
  10. Pięknie wygląda i bardzo mu pasuje ta kuchnia. Jak ulał :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaa!!! Cudnie wygląda!!!:))) Bardzo mi się podoba! Superowo sobie poradziłaś (poradziliście:) z metamorfozą:) Gratuluję!!!:)
    Oj, i te szuflady jakże pomocne w kuchni!:) I ja już sie nie mogę doczekać mojego głównego lokatora kuchni:) ..ale jak już kiedyś wspominałam - terminy stolarza się jakimś dziwnym sposobem przeciągają;))) hihi;)
    Pozdrawiam radośnie i raz jeszcze gratuluję pięknego, stojącego na własnych nogach:) stołu:)
    Uściski!:)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę śledziła Twoje przemiany, buziaki

      Usuń
  12. Cóż można napisać :) - CUDNY!

    OdpowiedzUsuń
  13. Beatko pięknie
    Najbardziej podziwiam Waszą zespołową pracę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż tu dużo mówić... jest po prostu piękny <3
    Nie mogę odżałować swojego rodzinnego dębowego stołu po prababci.... ale na szczęście pozostał w rodzinie .
    Pozdrawiam cieplutko, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Beatko piękny! Taki stół to moje marzenie... Zdecydowanie zgrany z Was duet i same cuda Wam wychodzą:) Pozdrawiam radośnie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow! bardzo ładnie wyszedł wam ten stół! Pozazdrościć! Co do wielkanocnych dekoracji to u mnie też jeszcze nie ma :)
    Pozdrawiam i zapraszam również do mnie: www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepiękny ! ! !

    OdpowiedzUsuń
  18. Rewelacja !!! Piękny stół :)
    Ja jestem na etapie poszukiwań podobnego stołu, mam nadzieję, że kiedyś przyjdzie ten dzień :)
    Uwielbiam takie metamorfozy !!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach te kaloryfery! Znam ten problem. Niesamowita przemiana. Wyczarowałaś z starego, zużytego, zniszczonego biurka niepowtarzalne cudo. Kto by pomyślał, że stół tyle uroku zyska po przeróbkach!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :) Uwielbiam je czytać :)