15 października 2014

Młynek do pieprzu


Ostatnio udało mi się kupić u Ilony stary młynek. Piszę udało, bo Ilonka miała wiele superaśnych rzeczy, a ja trafiłam już na końcówkę wyprzedaży. Ale najważniejsze, że mam swój pierwszy młynek. Ponieważ używam ekspresu i nie mielę ziaren kawy, to pomyślałam, że mój nowy nabytek przyda mi się do mielenia pieprzu. Uwielbiam doprawiać potrawy, podczas gotowania świeżym, mielonym pieprzem. Młynek jest w bardzo dobrym stanie, ale przecież nie byłabym sobą gdybym czegoś w nim nie zmieniła :)


 Wyglądał tak:



 Metal wyczyściłam pastą, a na część drewnianą nałożyłam dwa razy wosk o barwie jasny dąb.



 Gałeczkę szufladki pomalowałam na biało, by odznaczała się od całości.






 Tak naprawdę młynek poddałam małemu zabiegowi kosmetycznemu, ale musiałam zrobić coś po swojemu, hihiii. I dopóki nie zamontuję półki na przyprawy, a to jeszcze chwilę potrwa, młynek do pieprzu znalazł miejsce pomiędzy dzbanuszkami. Myślę, że będzie mu tu dobrze :)



 Taka mała rzecz, a cieszy :)
Dzięki Ilonko!!

U mnie jest słoneczko, więc życzę Wam słonecznego popołudnia,
Beata



29 komentarzy:

  1. Taki młyneczek to bardzo sentymentalne urządzonko. Nawet gdyby tylko miał stać i "wyglądać" warto go mieć, bo ma duszę:-) U moich dziadków jest podobny, pewnie kiedyś go odziedziczę:-) pozdrawiam Cie gorąco!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeróbki wszelkie to jest zboczenie ...ale ja Cię doskonale rozumiem, bo sama wszystko zmieniam ;-). Ja mam w domu kilka starych młynków i bardzo sobie je chwalę ;-). Powiem Ci, że Twój wygląda bosko zwłaszcza w tym biało niebieskim otoczeniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, dziękuję bardzo. ja też lubię takie połączenie:)

      Usuń
  3. taki młynek mam ale mieleoi do ozdoby :) czasem kawę i st

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny rodzynek pośród porcelany. Młynek pewnie czuje się dopieszczony - najpierw lifting potem piękne towarzystwo ;-) Przypomniałam sobie, że gdzieś w czeluściach mam stary młynek metalowy - też lubię świeżo mielony pieprz. Czas wrócić go do łask.

    OdpowiedzUsuń
  5. ładnie się wkomponował:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja babcia kiedyś miałam taki drewniany młynek ale kiedy to było!
    Za każdym razem zachwycam się twoją półką i rzeczami na niej stojącymi :)
    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ślicznie wygląda cała półeczka! Młynek w wersji po liftingu jest super :), masz racje trochę własnej pracy i mała rzecz a oko cieszy:). Pozdrawiam. Marta

    OdpowiedzUsuń
  8. Beatko, ślicznie mu z tą gałeczką i cudownie się u Ciebie zadomowił:)
    A jeśli jesteś ciekawa pierwotnego wyglądu, zajrzyj tu: http://przeplatanekolorami.blogspot.com/2014/02/first-day-of-new-life.html - zobaczysz go w lewym górnym rogu drugiego zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już oglądałam wcześniej. Masz piękną kolekcję :)

      Usuń
  9. Taki młynek to już zabytek, fajnie mieć coś oryginalnego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. pięknie wygląda na tej uroczej półeczce:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mu tam dobrze, stal tam od zawsze;)) Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tez mam taki młynek i korci mnieżeby go tasnąć na biało......

    OdpowiedzUsuń
  13. Wykopałam ostatnio podobny młynek u mamy ,ale czeka mnie wiecej pracy, bo przyrdzewiało mu się znacznie. Dobrze,że wspomniałaś o paście :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Beata,
    how wonderful!!! I love this grinder. My mother once had one but it's gone ...
    Have a happy time
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię takie stare młynki:) pięknie się wkomponował na półeczce:)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  16. piękny. pamiętam taki u mojego dziadziusia. wisiał na ścianie, a ja co rano mieliłam w nim ziarenka. ten zapach kawy to zapach mojego dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :) Uwielbiam je czytać :)