8 września 2014

Nowa kuchnia cz. I

 
Dzisiejszy tytuł posta brzmi jakbym projektowała i budowała swoją kuchnię pierwszy raz. Niestety a może właśnie fajnie zaczęłam zmieniać swoje gastronomiczne królestwo w nową, piękną kuchenkę. Od dawna marzę o zmianie mojej szesnastoletniej kuchni w funkcjonalne i przyjemne miejsce do kucharzenia:) Ale to nie jest proste, bo czynników, które trzeba wziąć pod uwagę jest wiele:
  • przede wszystkim musimy dostosować projekt do naszych potrzeb
  • kuchnia musi być funkcjonalna
  • ja gotuję bardzo dużo, więc muszę mieć odpowiednią przestrzeń roboczą
  • pamiętajmy o odpowiednim oświetleniu.
Kiedy zaczęłam kombinować, w jaki sposób zmienić to miejsce, wydawało mi się, że to bajecznie proste:) Usiadłam więc z kartką A4 i ołówkiem i ??????? pustka. Wiedziałam czego chciałam, ale jak to spiąć w jedną całość? Wypisałam jakie potrzebuję szafki, jaki sprzęt i ile miejsca do pracy. I utknęłam. Pod moim oknem był kaloryfer, który niweczył mój nowy projekt. Pomyślałam, że to ostatni moment przed zimą, żeby go przenieść. I tak zrobiłam. Panowie hydraulicy w jeden dzień założyli nowy, piękny, malutki kaloryfer w miejsce niekolidujące z moimi planami:)
Poniżej ściana jeszcze ze starym kaloryferem:
 
 



Musieliśmy zrezygnować z szafki na przyprawy :(






A tu kaloryfer już pod stołem :)
 
 


 
 
Została szara plama pod oknem, ale co to dla mnie.
Rozrobiłam zaprawę, zakleiłam dziury, i pomalowałam kuchnię na biało.
 




 
Teraz, zanim zabuduję ścianę nowymi szafkami muszę ją jakoś zagospodarować, hihiii,
Wygląda trochę łyso, ale mam już fajowy pomysł :)))
I zdradzę go następnym razem.
 
Miłego tygodnia,
Beata
 
 
 
 


16 komentarzy:

  1. A nie dało się wkuć w ścianę rurek od kaloryfera? - trzeba było pomęczyć wykonawcę ;-) Pięknie potrafisz łatać i malować, rach -ciach i nie byłoby NIC widać. Ciekawa jestem dalszych kuchennych planów. A deseczki na bieli prezentują się obłędnie. Pozdrawiam!
    PS. aaa pewnie prąd kolidował na trasie....dopiero teraz przyuważyłam gniazdka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kochana masz rację. Kolidował prąd, ale u córki w pokoju, tzn. z drugiej strony tam gdzie pion. Tam jest gniazdko na wysokości dolnej rurki, niestety :( Ale w kuchni będzie inny stół i zakryje te rurska :) buźka

      Usuń
  2. W takim razie nie moge się doczekać następnego razu, bo juz wyglada bardzo zachęcająco:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, dziękuję, aż chcę biec do domu i kombinować, pozdrawiam

      Usuń
  3. Bedzie pieknie:)
    Robota pali sie Wam w rekach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zaczęłaś, to teraz już pójdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Działaj,działaj kochana,czekam na kolejne kroki :) U mnie wszędzie stare kaloryfery paskudne,że hej a w dodatku rury widoczne,te od kaloryfera-masakra!
    Ja dziś też latałam po całym domu z wałkiem i farbą białą-odświeżałam nieco ściany ;p
    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz ten sam artystyczny niepokój co ja, powodzenia!!

      Usuń
  6. Miałam kiedyś podobne meble w kuchni! :) Oj, ciekawi mnie, co nowego wykombinujesz, czekam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama nie wiem :) co chwilę wymyślam coś innego, dlatego muszę robić remont powoli,

      Usuń
  7. spiżarka fascynująca z jej zawartoscią

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa jestem efektu końcowego. Czy zamiast szafki na przyprawy pojawi się coś innego?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :) Uwielbiam je czytać :)