17 czerwca 2014

Szafa na akta cz II

Myślałam, że pokaże Wam od razu rezultat :( 
Ale niestety ca nagle to po diable. Musiałam uzbroić się w cierpliwość, 
bo odnawianie tego mebla to iście koronkowa robota.
Szafy nie można było rozłożyć na czynniki  pierwsze, co by ułatwiło czyszczenie elementów. 
Więc trzeba było skrobać wszystkie elementy partiami.
Jedynie, co dało się zdjąć to rameczki na opisy, które to pomalowałam na grafitowy kolor.


Ale może opowiem od początku:
Każdą klapkę od szufladki skrobałam po kolei od góry.


 Aż do końca :)


 Po zdjęciu rameczek szt 40, mój M miał odcisk na palcu od zdejmowania 200 gwoździków :)
A na miejscu zostały takie ramki od kurzu.


Umyłam ramki w ciepłej wodzie, a potem przetarłam spirytusem, by je odtłuścić.
A suszyły się tak :)



 Przy czyszczeniu szuflad w środku, zdarzały się bardzo brudne.
Na szczęście mam szlifierkę, która mi w tym pomogła.


Odklejony fornir przyklejałam na bieżąco.


Tak samo odklejone dna od szufladek.
 


Rameczki malowałam farbą Śnieżka do metalu.

 

Efekt końcowy pokażę Wam ( mam nadzieję)  po zrobieniu zdjęć u właścicielki szafki na akta. 
Aaa, przy czyszczeniu bardzo się pyli, pamiętajcie proszę by zakładać ochronne okulary.
Mnie coś wpadło do oka i trochę boli , ale mam nadzieję, ze będzie ok :)
A na razie pozdrawiam Was bardzo gorąco,

Beata

23 komentarze:

  1. Jestem pod wrazeniem!! I juz zazdroszcze:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. trzymam kciuki za Twoje oko:)
    A szafka... O, mamo, ile pracy...
    Nie moge sie doczekac efektów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że już niedługo :0

      Usuń
  3. Beatko jak ja cię podziwiam! Chyba nie miałabym cierpliwości do takiej roboty ;p Efekt końcowy pewnie jest zachwycający-nie mogę się doczekać zdjęć :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, cierpliwość to podstawa. Ale myślę, że każda z nas ma taki talent jak cierpliwość :) ściskam

      Usuń
  4. czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy

    OdpowiedzUsuń
  5. Z takiego dłubania, to wolę igłę, druty, albo szydełko ;) Podziwiam Cię w całej rozciągłości :) Nie mogę się doczekać efektu końcowego :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. O matulu! Spadłam z krzesła z wrażenia! Beata, Ty jesteś jakiś... jakiś... no, Herkules po prostu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana, ja po prostu muszę bo się uduszę, hihihiii. Ściskam

      Usuń
  7. Przewijam, oglądam, czytam i taki zonk! Nie doczekam się chyba efektu końcowego :D

    OdpowiedzUsuń
  8. O jaaaaa! Przeczytałam, że to szafka koleżanki - chyba bym jej ukradła. Zostawisz w meblu kawałek siebie. Mnie by ciężko było ją oddać. Z przyjemnością też bym zajęła się taką dłubanką. Wierzę, że jak skończysz to wszystkim kapcie z nóg spadną ;-)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Bestyjeczko, tak bym chciała, żeby te kapcie pospadały. Wiesz jak się robi dla kogoś. Oddajesz serce do końca. Mam nadzieję, że moja koleżanka też będzie zadowolona. Dodam, że Kasia ma niepospolity i wymagający gust :) Jak jej szafka , hihiii... Ściskam

      Usuń
  9. Rzeczywiscie, koronkowa robota. Nie boj nic, na pewno sie Kasi spodoba;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super szafka, na wszystkie skarby. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Mrówczą pracę odwaliłaś Beatka, ale na pewno efekt będzie tego wart :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziwiam podziwiam czekam na efekt koncowy, ale masz cierpliwość, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Fantastyczny pomysł, ja też się nie mogę doczekać końcowego efektu...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :) Uwielbiam je czytać :)