25 lutego 2013

Stół lata 20 cz. I

Tak jak wspominałam w poprzednim poście, 
zabrałam się za odnawianie starego stołu prawdopodobnie z lat 20.
Ale zanim pokażę Wam moje kolejne wyzwanie, muszę wspomnieć, w wielkim!!!!! skrócie o naszych problemach z internetem. 
Chcieliśmy zwiększyć prędkość naszego internetu, chociaż nie było takiej potrzeby. 
Ale jak to człowiek ma w naturze, jak coś jest tylko droższe o 3 zł a szybsze trzy razy to pragnie mieć to natychmiast:(
I w tym przypadku też tak było. Mąż zadzwonił do naszego operatora, umówił Pana instalatora i już. Przyszedł Pan instalator, odłączył wszystkie kabelki, podłączył coś nowego i okazało się, że internet będzie tylko stacjonarny !!!!!!!
Jak to???????? A Wi-Fi????????
Na to pan odpowiada: trzeba dokupić nowy ruter, sprowadzić informatyka, żeby dostosował wszystkie parametry. O MAMO!!!
Poprosiliśmy Pana instalatora, by przywrócił nasz stary internet. Miało być tak fajnie, a było jak zwykle. 
Ale to nie koniec! Po trzech dniach nagle internet nie działa. Mąż dzwonił od jednej Pani do drugiej i nikt nie wiedział dlaczego nas odłączono. Okazało się, po dwóch dniach, że operator wysyłając Pana Instalatora rozwiązał w systemie naszą starą umowę, a my nowej nie podpisaliśmy. I masz babo placek!
Czekaliśmy jeszcze kolejne dwa dni, by przywrócili nam łącze zgodne ze starą umową.
Morał jest taki: 
Jeśli nie podpisałaś nowej umowy, to sprawdź czy poprzednia nadal jest aktualna!!!!!
***

Tak jak wspominałam na początku posta, zabrałam się za odnowienie starego stołu. 


Stół jest dębowy, po rozłożeniu na 10 osób. Blat jest prostokątny z zaokrąglonymi rantami. Stół spoczywa na czterech kwadratowych, pięknie zakończonych nogach. Nogi połączone są dekoracyjnym krzyżakiem. Stół jest rozkładany w bardzo prosty sposób, wystarczy z dwóch stron wysunąć dodatkowe blaty spod głównego. Naprawdę jest ciekawy i bardzo ładny.
Niestety jest bardzo zniszczony:(
Ma popękane łączenia i nogi. Poodklejany fornir na nogach. 
A ja zawszę wolę reanimować stary niż kleić nowy.


Ma bardzo zniszczony blat. I nie ma jak go uratować. 
 Wiec trzeba będzie zerwać stary fornir i położyć nowy!



 Wyczyścić wszystkie części, skleić nogi i pouzupełniać ubytki.



Tak naprawdę największe wyzwanie to będzie położenie nowego forniru na blacie stołu. 
Ale myślę, że z pomocą mojego M. będzie łatwiej. Co cztery ręce to nie dwie.
 I jak zwykle, jak tylko będę miała rezultaty pierwszych prac, natychmiast Was o tym poinformuję :)

A tymczasem życzę miłego tygodnia.
Beata



4 komentarze:

  1. Świetny post. Miła atmosfera na twoim blogu. Podoba mi się tutaj.
    Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga. Nowe zdjęcia.
    Jeśli spodobają Ci się moje zdjęcie polub mnie na fan page: https://www.facebook.com/pages/In-another-light/413836138693856
    Będę Ci ogromnie wdzięczna.

    Życzę miłego dnia. Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję. Byłam u Ciebie. Super zdjęcia. pozdrawiam, Beata

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy13/10/13

    Witam Pani Beato czym zrywaliście stary fornir jakieś patenty czy drapanie po kawałku ?
    Bartek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele sposobów, ale w tym przypadku zrywaliśmy fornir za pomocą żelazka. Prasuje się fornir i pod wpływem ciepła klej puszcza. Wtedy fornir odchodzi. Można polewać gorącą wodą i zrywać szpachelką. Niestety, zrywanie forniru to mozolna praca, ale po nałożeniu nowego, efekt murowany. Trzymam kciuki:)

      Usuń

Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :) Uwielbiam je czytać :)