13 stycznia 2013

Witryna kuchenna a może "górka"? cz. III

Odnawianie witryny niestety trochę trwa. :(
Pracuję zawodowo i mimo wszystko, że każdą wolną chwilę spędzam z moimi "staruchami" 
(mówię o meblach) to jest bardzo mało czasu. 
Ale nie poddaję się. !!!!!

A na razie wygląda tak:


Zawsze zależy mi, by moje meble były odnowione z każdej strony. 
Ważny jest front, wykończenie tyłu, czy zakamarków w środku.
I w tym przypadku musiałam odnowić tył. 
Uzupełniłam ubytki i zabejcowałam na ciemny kolor.


Potem wyczyściłam metalowe części. 
O rany, wszystko zamalowane niebieską farbą. 
Szorowałam metalową szczotą, by wydobyć ich metaliczny wygląd. 



I to na razie jest wstępnie wyczyszczone:)
Bo przecież musi być bez starej farby, więc będę musiała przetrzeć to płynem na rdzę i zabrudzenia.

Końcowy etap jest najprzyjemniejszy.
Wewnątrz pomalowałam pastą do rozjaśniania drewna. Nie chciałam by półki były ciemne i ponure.


Po pomalowaniu, a właściwie nałożeniu wybielającej pasty, 
 bawełnianą szmatką wtarłam ją a tym samym usunęłam jej nadmiar.
Teraz wygląda bardzo świeżo i czysto. A najważniejsze, że widać strukturę drewna.


Po wyschnięciu pasty, przetarłam delikatnie metalową watą, by zakończyć proces bielenia.
Czas upiększyć front witryny!
I tu użyłam bejcy koloru orzecha. Muszę dodać, mojego ulubionego.


 Stwierdzam, że uroda mojej witryny poprawia się z każdą chwilą. 


Niestety jeszcze nie skończyłam jej odnawiać, ale jak tylko to zrobię obiecuję się pochwalić.:)

Życzę miłego i mroźnego tygodnia.
B


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :) Uwielbiam je czytać :)