9 grudnia 2013

Filcowe serca, mikołajowe skarpety z juty itd. czyli ozdoby świąteczne :)

 
W ostatnim poście wspominałam o kiermaszu. Już po i było super!!!
Cały tydzień, codziennie coś szyłam i dłubałam by solidnie przygotować się do świątecznego kiermaszowania. Ze względu na permanentny brak czasu, przygotowywałam takie produkty, które mogę wykorzystać na prezenty dla mojej rodziny lub jako dekorację w naszym domu:)
A czas spędzony przy przygotowywaniu tych prac,
był świetną chwilą poświęconą tylko dla mnie i dla mojej Duśki!!
 
 
 
Zrobiłyśmy serduszka do powieszenia na choinkę. Ja z filcu, a córcia z masy solnej.
 

 

 

 

 
Te granatowe -rewelacja. Wiem, że nie powinnam się chwalić, ale to nie ja robiłam tylko Duśka.
I baaardzo mi się podobają.:)
 
*
Poszyłam mikołajowe skarpety z juty. Kiedyś kupiłam worki jutowe po kawie i tak co jakiś czas coś z nich szyję:)
 

 

 
Zrobiłam pojemnik na muffiny z filcową rączką, hihihi... Jest to zwykły dreniany pojemnik ozdobiony transferem nitro. Prawda, ze słodki?
 



 
I oczywiście nie było by prezentów bez słodkości. Zrobiłyśmy cynamonowe muffiny z migdałami i pierniczki. Te same o których pisałam w zeszłym roku, a przepis jest TU .
 



 
Wiem, że strasznie się chwalę ale jeszcze jedna fotka z naszego stoiska.
Jestem tak pozytywnie naładowana, że nie mogę się powstrzymać!
 

 
 
Ściskam Was mocno i życzę spokojnego tygodnia:)
Beata
 
 


2 grudnia 2013

Transferowe skrzynki

 
Lubię kiedy wszystkie klamoty w domu są posegregowane czyli ułożone na swoim miejscu.
Z racji tego, że ciągle wymyślamy coś z moją córcią, tych klamotów jest coraz więcej. Pomyślałyśmy, ze świetnym "pojemnikiem" na nasze filce, juty, wełny czy magazyny wnętrzarskie jest skrzynka po jabłkach udekorowana transferem.
A jak to zrobić? Pisałam o tym w specjalnym poście Transfer na drewno .
Zapraszam:)
 
 
 
 
Drugą skrzynkę zrobiłam dla koleżanki, która wraz z mężem podróżuje po całym świecie i chce mieć skrzynkę ze stemplami odwiedzonych krajów  :)
Świetny pomysł!


 
 
Jedąn skrzynkę zabarwiłam specjalną pastą do wybielania drewna.
Drugą tylko wyczyściłam.
Ale na obie naniosłam napisy.
 

 


 
Jestem ciekawa która z nich jest ładniejsza?
Ja nie umiem powiedzieć.
 

 


 


 
Bardzo dziękuję za komentarze, które dają mi wiele radości.
 
*
Aaaa, bym zapomniała: dostałam propozycję uczestnictwa w Świątecznym Kiermaszu w naszej gminie! Pamiętam jak w szkole podstawowej wraz z koleżankami piekłyśmy orzechowe ciasteczka na świąteczny kiermasz. To były czasy....
A teraz mam ogromną tremę i nie wiem czy sprostam temu wyzwaniu?
Mam nadzieję, że tak:)
 
Ściskam mocno,
Beata
 
 
 
 
 


25 listopada 2013

Bieżnik z filcu

 
Kiedy wracam autobusem z pracy, a droga nie jest krótka bo z pętli do pętli, wpadam na masę robótkowych pomysłów. Dzięki Waszym blogom, mam potrzebę coś uszyć, skleić, pomalować czy udekorować. Taka manualna praca bardzo mnie uspokaja i wprowadza w dobry nastrój. A ponieważ na ulicach i w sklepach widać zbliżające się święta , postanowiłam zrobić świąteczny bieżnik.
Taki trochę inny, bo z filcu. :)
 
 
Kupiłam:
szary filc o pasujących mi wymiarach, filcowe dekoracje świąteczne, klej i czerwoną mulinę.
 

 
Ręcznie obrobiłam bieżnik czerwoną nitką. Nie ukrywam, że robiłam to pierszy raz, hihihi..
Fajna zabawa, polecam.:)
 
 
 
 
 
Potem przykleiłam filcowe, czerwone ozdoby po przeciwnych stronach bieżnika.
Ja skorzytałam z gotowych elementów, ale tylko dlatego, że nie umiem haftować. :(
Ale wszystko przede mną!
Kiedyś spróbuję ozdobić własnoręcznym haftem?!
 
 
 





 
 
Ściskam gorąco i życzę miłego tygodnia,
Beata
 
 
 
 

20 listopada 2013

Świąteczne wianki

Oj, dawno mnie nie było. :(
Wiele osób pytało: dlaczego?
Niestety choroba nie wybiera, a pobyt w szpitalu z moją Duśką nie był miłym doświadczeniem.
Na szczęście jestesmy już w domu i nie chcemy wspominać długich dni na oddziale pediatrycznym:(
Wracamy do rzeczywistości i z tego się cieszymy!!!!
*
Bardzo dziękuję za miłe słowa o moim blogu. Jedni mówią, że świetne pomysły, inni, że fajne zdjęcia. Takie słowa są ogromną motywacją do działania. I chociaż zdarza się, że nie mam już siły na nic, a zegar mówi mi, że czas iść spać, ja jeszcze staram się coś przetrzeć, dokleić lub pomalować.
*
Dzisiaj chcę się pochwalić naszymi świątecznymi wiankami. Mówię naszymi, bo wianki robiłam ja i moja córcia. Każda z nas miała inną koncepcję i oczywicie nie podglądałyśmy się nawzajem ;)


Muszę się przyznać, że tak naprawdę dzięki temu, ze jestem w blogowym świecie, czyli dzięki Wam, jest mi łatwiej zrobić coś z niczego. W zeszłym roku Asia z Pod Staromiłośniańskim niebem zrobiła wianki z pnączy dzikiego wina. W tym roku zrobiłam je ja:) Tyle tego rośnie pod blokiem.

 
Pocięłam, zakręciłyśmy, zawiązałyśmy i już.
Potem tylko spryskałam białą farbą w aerozolu i udekorowałam co miałam pod ręką.
Duśka zrobiła swój wianek z gałązek, cały wykąpała w białej farbie i udekorowała.
Trochę się różnią, ale przecież my też nie jesteśmy takie same:)






Ściskam Was bardzo gorąco,
Beata