Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś fajnego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś fajnego. Pokaż wszystkie posty

7 lutego 2021

Wieszak na ręczniki kuchenne

 Dzisiaj opiszę co zrobił mój M dla nas do kuchni.

Pewnie większość z nas używa papierowe ręczniki kuchenne. Ja je uwielbiam. Wiem, że to nie jest ekologiczne rozwiązanie, ale trudno. Na co dzień staram się oszczędzać naszą naturę, ale ręczniki są niezbędne. 

Od wieków trzymałam je na stojaku, ale ponieważ mam małą kuchnię, ciągle przestawiałam ten gadżet i trochę mnie wkurzał. Musiałam poprawić sobie komfort pracy w kuchni. 



Do zrobienia takiego wieszaka potrzebne nam było:

skórzany pasek, drewniany kij i maszynka z nitami.




Najważniejsze jest by dobrze obliczyć odległość od półeczki. Ja kupuję bardzo duże szpule ręczników. Ale są też i węższe. Praca zajęła nam chwilkę. A efekt, dla mnie, zadawalający.

Zresztą sami oceńcie :)






Nie bójmy się kombinować w naszych domach po swojemu. Będzie oryginalnie i z pomysłem. 

Miłej niedzieli Wam życzę :)

Beata

26 sierpnia 2020

Wyspa kuchenna ze starej komody

 Dzień dobry Kochani.

Mebel, o którym Wam powiem parę słów, zrobiłam ze dwa miesiące temu. Ciągle w biegu i nie ma kiedy opisać swoją pracę. 

Stara komoda była bardzo ładna i ja nic bym w niej nie zmieniała, ale właścicielka mebla miała inną wizję. Dzięki temu zdobyłam nowe doświadczenie przy zmianie frontów i malowaniu farbami kazeinowymi. Ale może od początku. 



Stara, bardzo wysoka komoda miała stać się wyspą kuchenną w bardzo nowoczesnym mieszkaniu. 



Przód komody miał być frontem wyspy od salonu, a tył miał być funkcjonalny i mieć otwierane drzwiczki. Była bardzo wysoka, więc zrezygnowaliśmy z nóżek.





Po zdjęciu tyłu, musieliśmy dorobić drzwiczki, a najlepiej ze starych już wyschniętych części. Przecież do takiego mebla nie zrobię drzwi z paździerza. 




Mieliśmy z zapasie stare szafy z których mój M wyciął fronty na wymiar. Wyfrezował boki, żeby wyglądały łagodniej. Musiała dobrać dekory, mniej więcej pasujące do przodu komody. I przed malowaniem wyglądało właśnie tak.



Potem malowanie farbą kazeinową na pudrowy róż. Przyznam szczerze, że wyszło fajowo.



Do takiej wyspy pasował wiejski blat. Najpierw zrobiliśmy gruby, sklejony blat z dębowych desek. Z frezem na około wydawał się w sam raz. Ale tylko nam się wydawał. Właścicielka chciała wiejski, hehe....


Więc trzeba było dodać mu wiejskiego stylu. Kupiłam metalową szczotę do wiertarki i do roboty. Psuć strukturę drewna. :)


Drapaliśmy, aż wyszło tak.




Przyznam się, dla mnie genialnie!!!



Niestety posiadam tylko takie, poglądowe zdjęcie ;) Ale mebel ma potencjał.

Pewnie niektórzy, zostawili by starą wersję. I fajnie, że są różne gusta. 

Serdecznie pozdrawiam,

Beata




4 kwietnia 2020

Stolik z maszyny

Kochani! W czasach tak dla nas dziwnych musimy sprawiać sobie radość. Od dłuższego czasu jesteśmy wszyscy w domu i mimo, ze pracujemy zdalnie, to codzienność jest trochę inna. Nie będę opisywała jak przeżywamy to co się dzieje za oknem, bo ogrom informacji mamy w TV.
My staramy się każdą chwilę poświęcać fajnym rzeczom. Mało mnie ostatnio na blogu, ponieważ wygodniej mi jest wrzucać informacje na INSTA. Tam Was serdecznie zapraszam pod nazwą: afterbetter.pl 
Jednak dzisiaj mam chwilę, kiedy wrzucę parę fotek z ostatniej pracy mojego M. Dorwał dwie grube, dębowe deski. Wyciągnął od córki z pokoju nogi Singer i proszę:






Najfajniejsze jest to, że pobawił się frezarką i blat ma pięknie wykończone brzegi. Zresztą sami zobaczcie.



Dla chętnych, stolik jest do sprzedaży. Jest cudny, ale mamy mało miejsca by zostawiać wszystkie nasze prace w naszym małym mieszkanku.

Trzymajcie się zdrowo!!! Obyśmy jak najszybciej wrócili do normalności 💗💗💗
Sciskam mocno,
Beata


25 listopada 2019

Stara waga


Dawno, dawno temu wpadła w moje rączki stara waga. Oczywiście do odnowienia wg upodobań właścicieli. Waga jest wyjątkowa. Bardzo ozdobiona, więc każdy kawałek żeliwa warto było porządnie wyczyścić by wydobyć oryginalny wzór.




Zaczęłam od mozolnego czyszczenia ręcznie. Dwie metalowe szczoty nie dały rady. Poległam przy drobnicy, a chciałam zerwać dwie farby do gołego.






Wagę zawiozłam do Pana z piachem i poddałam ją piaskowaniu. Prysznic z piachu wydobył z niej samo piękno :)




Ponieważ jest to żeliwo, najpierw wagę pokryłam czarną farbą na ewentualną rdzę. Potem na kolor ostateczny, czyli stare złoto. Na ramionach widać dwa różne talerze. To stare, mosiężne miseczki. Wypolerowałam je do właściwego koloru. I jest git :)





Teraz czas na świąteczne dekoracje. Dłubię wianki i choinki. Następnym razem pochwalę się tymi ręcznymi robótkami :)

Uściski,
Beata


18 listopada 2019

Maszyna Singer :)

Wiem, wiem, nie było mnie milion lat. To wcale nie znaczy, że nic nie robię. 

Na szczęście ciągle coś dłubię i odnawiam. Maszyną zajęłam się latem, ale na jej wykończenie nie miałam wpływu w 100%. Ja odnowiłam same nogi, a właścicielka zamówiła cudowny, moim zdaniem, blat z przyciemnianego szkła. 



Nogi wymagały szorowania, drapania i czyszczenia do gołej skóry. hehe....

5 sierpnia 2019

Jak przerobić ławę w ławeczkę ;)

Ostatnio zabrałam się o zmianę mebelka, który wcale nie był stary, ale nie był też za bardzo piękny. Swarzędzka ława, robiona w latach 90-tych. Ciężka i taka sobie. Oczywiście to moja opinia :)
Wolałam ją trochę odmłodzić.




Kiedyś pomalowałam jej nogi na piękny turkus, jednak dalej coś mi nie grało. Zdecydowałam, że ją potnę, przytnę i otapiceruję.

11 lipca 2019

Krzesła - Skoczki

Ostatnio miałam przyjemność odnawiać legendarne krzesła - skoczki. To ikona polskiego designu lat PRL-u. Lekki, wdzięczny mebel, który nie zajmuje dużo miejsca i jest wyjątkowym dodatkiem w każdym wnętrzu.



Krzesła były w dobrym stanie. Na szczęście były przechowywane w suchym miejscu.

8 marca 2019

Romantyczna ławeczka


Dzisiaj parę słów o fajnym, zgrabnym mebelku.





Na prośbę znajomej zajęłam się odnowieniem zgrabnej ławeczki do przedpokoju.

15 maja 2018

Orzechowy stół z giętymi nogami


Oooo..... to było wyzwanie. Wiem, wiem... ciągle tak piszę, ale każdy mebel to nowe doświadczenie.
Przyjechał do mnie stół. CZERWONY! Pomyślałam, ktoś miał wyobraźnię, nie ma co :)
Zeskrobię to czerwone i będzie super... Ale życie nie jest takie łatwe jak by się wydawało.




Skrobanie nóg za pomocą cykliny to pestka.

13 marca 2018

Maszyna do pisania


Oj dawno mnie tu nie było....
Ale wiele się dzieje, a doba jest taka krótka. Za chwilę pokażę Wam obszerną relację z remontu mojej kuchni. Remont to może za dużo powiedziane, ale wymiana szafek po 20 latach to dla mnie ekscytujące wydarzenie :) Ale ten temat zostawię na następny post.
Dzisiaj chcę Wam pokazać maszynę do pisania mojej babci. W weekend chodziłam po domu i szukałam dziury w całym. Słoneczko zaglądało przez okna i to był czas na jakieś nowe ustawki w moim pokoju. Poszłam na strych i przywlokłam mojej babci maszynę do pisania. Pracowała na niej jakiś czas, na pewno swoje ostatnie, zawodowe lata. Babcia Ola uwielbiała swoją pracę. Przez 50 lat pracowała w biurze projektów w Gazowni Warszawskiej. Tak, tak.... pracowała 50 lat! Ja w życiu tyle nie będę pracować. Nie będę miała tyle siły i zapału. To wiem.




Postawiłam ją na mojej szuflandii i myślę, że to idealne dla niej miejsce. Tym bardziej, że tuż nad nią stoi zdjęcie mojej babci :)

5 lutego 2018

Poduszki ze sznurka


Tak, tak.... Zrobiłam poduchy ze sznurka. Już dosyć dawno kupiłam bawełniany sznurek i grube szydełko. Dlaczego kupiłam? Przecież robótki ręczne to nie moja bajka. Kupiłam bo chciałam zobaczyć czy coś jeszcze pamiętam. I sprawdziłam. :) Pamiętam jak się robi łańcuszek i zwykłe oczka. Dla mnie to wyczyn, haha... Ale i wielka radość, że mam sznurkowe poduchy. 




Zrobienie "frontów" ze sznurka zajęło mi dwa wieczory. Można sobie szydełkować oglądając filmik. Wczoraj pocięłam nieużywane poszewki, z których zrobiłam tyły. Wyciągnęłam moją ukochaną 40-letnią maszynę do szycia i bawiłam się w krawcową. Poduszki są na suwaki, normalnie profesjonalnie, haha...

26 stycznia 2018

Stolik "after better"


Kobieta próżna jest! I nie będę kłamała, że mnie to nie dotyczy. Lubię jak moja praca jest doceniona i podoba się innym. Uwielbiam odnawiać stare mebelki i różne zapomniane przedmioty. Dawanie drugiego życia przedmiotom nakręca mnie do działania. Każdy następny projekt jest dla mnie następnym, nowym doświadczeniem. 
Ale nie zawsze tylko odnawiam. Pewnie wiecie, że staram się wykorzystywać elementy, które nie są nikomu potrzebne do tworzenia czegoś nowego. Takim idealnym przykładem jest stolik z plastra drewna z czarnymi nóżkami z odzysku.




To był projekt niekontrolowany. Miałam plaster drewna, chyba wiązu, który musiałam jakoś wykorzystać. Cztery nóżki, które dostałam od koleżanki, były doskonałym półproduktem do zrobienia takiego stolika. Zrezygnowałam z jednej nogi, na rzecz pięknego, nieregularnego wyglądu. 


4 grudnia 2017

Wymiana blatu starego stołu


Kochani! musiałam, normalnie musiałam zmienić blat kuchennego stołu, który zresztą nie dawno wstawiłam do kuchni. Pisałam o tym miesiąc temu czyli TU . Stół jest super. Mały nie przeszkadza nikomu, ale niestety blat odstaje od ściany. Nie wyglądało to ładnie, więc musiałam zmienić, by się nie rozchorować.




Zamówiłam trzy nowe, sosnowe dechy na wymiar. Przez pewien czas biłam się z myślami. Czy kupić tylko jedna i wstawić ją pomiędzy dwie stare. Ale nigdy nie mamy pewności, czy nowe drewno tak samo się zabarwi jak stare. Więc zdecydowałam, że zrobię nowy blat do starych nóg. :)


20 listopada 2017

Wianki cd....


Ostatnio wkręciłam się w klejenie świątecznych wianków. Przywiezione szyszki z nad morza powoli się kończą, ale to nic. Dokupuję różnego rodzaju półprodukty i tworzę, tworzę. Obieram wiodący kolor i kombinuję co by jeszcze dołożyć lub odjąć. 




Ostatnie moje dwa dzieła są w kolorze starego złota i błękitu. Nie zawsze świąteczny wianek musi być zielono- czerwony :)) 
Nie mam dużo zdjęć, ale pochwale się paroma. 

2 listopada 2017

Świąteczne dekoracje


Wiem, wiem do świąt jeszcze dużo czasu. Tak się tylko mówi. A zanim się obejrzymy będzie grudzień. Więc pomyślałam, że jeśli już mam chwilę i czekam by jeden mebel się skleił a drugi wysechł. To zrobię szyszkowe wianki na święta.




W wakacje przywiozłam z nad morza skrzynkę szyszek. Codziennie zbierałam po parę, wrzucałam do torby z kocykiem i tak się uzbierało :)

18 września 2017

Wianek z szyszek

U Was też tak wieje? Urywa głowę jak nic. Wczoraj wieczorem nie wiedziałam co zrobić z rękami i chodziłam po domu szukając zajęcia. To taki nerw przed poniedziałkiem, chyba... 
Wyciągnęłam ze swoich zapasów wianek z trawy, szyszki, klej i tasiemkę. I wymodziłam wianek z szyszek. Na razie, jest to wersja jesienna, ale można ją wzbogacić o świąteczne ozdoby. 



Szyszki przyklejałam na około od zewnętrznej i wewnętrznej strony wianka. Idąc ku środkowi. Przez cały czas kiedy kleiłam szyszki towarzyszyła mi biedronka. Pewnie była w szyszkach.

6 lipca 2017

Stolik ze starej walizki


Mam to ogromne szczęście, że raz na jakiś czas dostaję coś starego. Piszę coś to znaczy: rzeczy i meble, które moi znajomi i przyjaciele chcą wyrzucić. Z różnego powodu: bo robią remont domu, bo maja inną koncepcję swojego mieszkanka, bo muszą uprzątnąć stare mieszkanie w rodzinie i tak dalej. Cieszę się bo większość z nich dzwoni do mnie, żebym przyjechała i sobie coś przygarnęła. To jest takie urocze 💗💙💚💛

Tak samo było w tym przypadku. Koleżanka zadzwoniła, pojechałam i przytargałam parę rupieci. W tym była ta stara, niewielka walizka. 




Kiedyś kupiłam cztery bukowe nogi, dlaczego? Bo mi się podobały. Tak już mam haha... I własnie te nóżki były inspiracją by ze starej walizki zrobić stolik do sypialni lub do przedpokoju. Jak kto woli. 
Umyłam, zabarwiłam, nawoskowałam, zmieniłam wnętrze i ogranicznik przy klapie. Pomalowałam rączkę i dołożyłam nóżki.


19 maja 2017

Jak naturalnie barwić drewno?


Witajcie Kochani! Dzisiaj post zupełnie inny niż zwykle. Dlaczego? Bo muszę się z Wami podzielić moimi ostatnim doświadczeniem. Gdzieś, niestety nie zapamiętałam gdzie, przeczytałam, że ocet jabłkowy zmienia barwę drewna. Ponieważ staram się być jak najbliżej natury, postanowiłam, że zabawię się w testera tej teorii. Jak pewnie wiecie, dębowe deski do serwowania potraw, które robimy wraz z moim M barwimy olejem z orzecha włoskiego. Jasny dąb zmienia się w piękny, orzechowy odcień. Wtedy widać wszystkie wady i zalety kawałka drewna. 





Ale jak zrobić, by drewno wyglądało jak wyjęte z ogniska? I właśnie to był mój eksperyment, który ostatnio przeprowadziłam. Parę gwoździ zalałam octem jabłkowym.


11 maja 2017

Galeria na zdjęcia

Była sobie raz ramka. Stara, drewniana ramka ze szkłem. Stała u mnie dosyć długo, aż pewnego dnia zainteresowałam się nią tak, że postanowiłam ją wykorzystać. No i padło na galerię na zdjęcia. Sama ramka jest cienka, ale stabilna. A szybka dodaje jej elegancji. Szkoda mi było, by leżała zapomniana, bo przecież ja nie lubię wyrzucać. Zawsze się coś przyda. Czasami wydaje mi się, że za chwilę się zagracę. Staram się nad tym panować. ;) I kiedy przychodzi taki dzień, że wyjmuję coś zapomnianego i daję mu drugie życie, wtedy jestem szczęśliwa.  😍




Zawiesiłam dwa sznureczki na dowolnej wysokości i wykorzystałam małe spinacze. Haha... takie jak kiedyś do prania. Przy okazji robienia zdjęć do posta przejrzałam swoje stare zdjęcia. To były czasy hmmmm.....

24 kwietnia 2017

Betonowe świeczniki

Witam! Jak pewnie wiecie, lubię prace ręczne. Coś z niczego jest moją pasją. A z betonem jeszcze nie eksperymentowałam. Postanowiłam pobawić się jak w przedszkolu z plasteliną. Może nie do końca w ten sam sposób, bo betonu się nie układa ręcznie. Ale chciałam stworzyć coś swojego z tego dziwnego materiału jakim jest beton. Kiedyś, parę lat temu robiłam pachnące świece według własnego widzimisie. Pisałam o tym TU I wykorzystałam ten sposób na zrobienie betonowych świeczników. Potrzebne mi były: opakowania po jogurtach, mleku, korki po winie i szklane naczynia na tealighty. 




Po rozrobieniu betonu, zgodnie z opisem na opakowaniu, uzupełniłam pojemniki jak uważałam. W jednych pojemniczkach nałożyłam jednakowo, w kwadratowych nałożyłam betonu na różną wysokość, a miejsca na świeczki wypełniłam korkiem do wina. No i czekałam. Najlepiej ze dwa dni, żeby beton wysechł.