Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
26 marca 2018
Szafka pod umywalkę
Ostatnio odnowiłam nietypową szafkę, niby nadstawka, niby coś innego. Ale prośba mojego kolegi była taka: chcę by ta szafka stała w łazience pod umywalką! No i wykombinowałam.
Szafka była za niska, ale jej długość była taka jaką wymarzył sobie kolega. Musiałam dosztukować dół z nogami. Oryginalnia wersja szafki była taka:
3 sierpnia 2017
Lampa Markslojd
Witajcie kochani! Dzisiaj post trochę inny. Przeważnie opisuję jak dany przedmiot odnowiłam czy przerobiłam. Dzisiaj piszę o tym jak coś kupiłam i złożyłam. I muszę się pochwalić, że mam fajową, designerską lampę. Kupiłam ją dlatego, że jest wyjątkowa i praktyczna. Szukałam lampy nad stół, który stoi w dużym pokoju. Niestety w tej części jest ciemno :( Kiedy wpadają znajomi lub rodzina ratuję się nastrojowymi świeczkami. Ale nie zawsze jest to idealne wyjście. Lampa nad stołem musi być i koniec. Nie wiedziałam jaka mi się podoba. A może inaczej, jest wiele różnych lamp, które mi się podobają. Tylko, którą kupić? Zdecydowałam, że praktyczne kwestie są najważniejsze. Nie mogła być droga, bo to nie jest priorytet w budżecie. Chciałam, żeby światło padało w dół, ale nie jednym strumieniem tylko było trochę rozproszone. Żeby siedzący przy stole nie czuli się jak na przesłuchaniu, ale żeby stół był bardzo dobrze widoczny. Jednocześnie lampa miała być łatwa w utrzymaniu czystości.
No i trafiłam na lampę od Markslojd. Kupiłam, przyszła w paczce złożona. Więc miałam radochę ze składaniem mojego, nowego zakupu..
15 stycznia 2017
Jak brzydota zamienia się w cudo
Od czasu do czasu coś mnie pokusi i wchodzę na aukcje internetowe ze starociami. Właściwie nic nie potrzebuję, ale jakiś wewnętrzy głos mówi - WEJDŹ i tylko zobacz. Takie tylko zerknięcie najczęściej kończy się jakimś zakupem, bo przecież okazja. :) I tak było tym razem. Weszłam na OLX i trafiłam loftowe ławki z UW. Za przysłowiowy grosz kupiłam 2 szt. Ale o ławkach to jeszcze kiedyś się rozpiszę, natomiast przy zakupie mebelków trafił mi się skarb!
Umówiłam się z Panem i wczoraj pojechałam po moje zakupy- okazje. Na tych niby moich ławkach stało bardzo dużo rupieci. Więc kiedy przyjechałam, Pan w pośpiechu zdejmował kolejne przedmioty. W międzyczasie moje sokole oko wypatrzyło dwa lichtarzyki. Zawsze kojarzyły mi z moją babcią. Miała je u siebie na kredensie. Zapytałam Pana czy te lichtarze też są na sprzedaż? Oczywiście, że tak, usłyszałam. I są moje za całą 10. !!!!
Jestem gapa i nie zrobiłam zdjęć przed eksperymentem, czyli czyszczeniem nabytku.
24 listopada 2016
Zaczynam dekorować dom
W minioną niedzielę byłam na kiermaszu Mojego Mieszkania w Pałacu Prezydenckim. Byłam z naszymi deskami do serwowania, świecznikami i nowym pomysłem: domkami z drewna. Takie trochę skandynawskie, ale mam do nich słabość. Upiekłam duże, piernikowe serca by spędzić miło czas wśród twórczych osób. Stoiska oblepione były przeróżnymi dekoracjami świątecznymi. Od porcelanowych skrzatów, wyjątkowych stroików i wianków po szyte przytulaki dla dzieci. Cała atmosfera kiermaszu była tak świąteczna, że przyszłam do domu i kombinowałam co by wymyślić nowego w tym roku. Nie chcę typowych dekoracji. Od lat podobają mi się tylko naturalne, świąteczne ozdoby. I tak będzie w tym roku.
Parę szyszek kupiłam, parę przywiozłam z działki. Przydźwigałam do domu modrzewiowe gałęzie. I na dzień dzisiejszy wykombinowałam taką dekorację.
12 września 2016
Tapicerowany stołek - patyczak
Dzień dobry :)
Tak, to ten stołeczek kupiłam w Żytkiejmach na Suwalszczyźnie. W stercie starych mebli i przedmiotów sterczały patyczaki, które wyciągnęłam za nogi. Niby nic specjalnego, ale ja mam słabość do takich nóżek w mebelkach.
16 sierpnia 2016
Łowy podczas urlopu
Zniknęłam na długo, bo jak większość z nas, swój wolny czas przeznaczyłam na leżakowanie, zwiedzanie, odpoczywanie, spacerowanie, opalanie, kąpanie i próbowanie regionalnych przysmaków. Najpierw odwiedziliśmy Suwalszczyznę. Oaza spokoju. Piękne widoki, czysta przyroda i przepyszne jedzonko.
18 czerwca 2016
Porcelanowy dzbanuszek
Właśnie weszłam w posiadanie pięknego i wyjątkowego dzbanuszka z angielskiej porcelany. Jak pewnie wiecie, w kuchni mam półeczki z takimi nietuzinkowymi przedmiotami. Zdobią one zwykłą kuchnię w bloku. Kiedy dostałam ten dzbanuszek cieszyłam się ogromnie. Jest taki inny i taki ładny :) Narwałam polnych kwiatków i mam fajową dekorację stołu.
Jeśli macie w planach kupić coś oryginalnego dla najbliższych lub przyjaciół polecam Wam sklep Porcelana przy puławskiej
Jeśli macie w planach kupić coś oryginalnego dla najbliższych lub przyjaciół polecam Wam sklep Porcelana przy puławskiej
21 kwietnia 2016
Wzór cebulowy
Kochani! Dawno, oj dawno mnie nie było.
Czasami wpadam do Was podpatrzeć jak się macie i co nowego u Was słychać. Ale sama nie mogę się ogarnąć z czasem. Wiem, że każdą z nas dopada taki moment, że plany mamy obfite tylko zegar za szybko biegnie, no bo nie mogę w takiej sytuacji napisać, że idzie :) Dużo się dzieje: kończę odnawiać fajne mebelki, robię coś na szydełku, razem z mężem tniemy nasze dechy "after better" i co najważniejsze od miesiąca ruszam się, czyli regularnie ćwiczę! Co mnie zmotywowało do tego by się ruszać? Codzienność! Kiedy zimą podbiegłam po schodach z metra do autobusu myślałam, że serce wyskoczy mi z zawiasów. Masakra! Poczułam, że muszę zrobić coś dla zdrowia. Więc co drugi dzień maszeruję parę kilometrów. Po miesiącu jest o niebo lepiej :)
Pochwalę się tylko moim ostatnim MUST HAVE :) Kupiłam sosjerkę z cebulowym wzorem. Jest tak piękna, że będę ją wykorzystywała do zacniejszych celów niż noszenie sosu. :) Dzisiaj wrzuciłam truskawki. Powiem Wam, że nawet smaczne, chociaż nie nasze :)
Może muszę kupić jakieś malutkie kwiatki? Już wiem! szafirki :)
4 kwietnia 2016
Moje murano
Dzień dobry :)
Każda z nas lubi kupić coś okazyjnie. To tak jak ja. Kiedy kupię ciuch, buty czy następny, domowy gadżet cieszę się jak dziecko. I oczywiście mam parę gadżetowych sklepów, do których zaglądam zawsze kiedy jestem w pobliżu. Jednym z wielu jest sklep TK Maxx. Kiedyś grzebałam w ciuszkach, ale jest tego tyle, że trochę szkoda mi czasu na takie poszukiwania. Zawsze zaglądam do działu DOM. I co jakiś czas wychodzę z nowym MUST HAVE :) No cóż, to chyba moja wada, ale przecież nikt nie jest doskonały.....
Wracam do rzeczy. Niedawno byłam by upolować coś fajowego. Na półkach świeciły się kolorowym szkłem świeczniki home made z Włoch. Były takie inne.... ładne.
17 października 2015
Trochę samoreklama :)
Dostałam od Was pozwolenie by dać znać o naszych dechach.
Pewnie wiele osób wie, że razem z mężem prowadzimy nasz autorski projekt pod tytułem "after better". Robimy deski do serwowania jedzonka, świeczniki czy ostatnio stoliki "plastry". I wiem, także, że jeszcze dużo czasu do świąt, ale dla nas to będzie bardzo intensywny czas. Chcemy zadowolić każdego, naszego klienta, więc jeśli macie ochotę sprawić najbliższym taką deseczkę, zamówcie proszę wcześniej.
Zaglądajcie do sklepu after better
lub wybierajcie z FB
Zapraszamy :
Ja przygarnęłam tą na wierzchu :) Nie mogłam się oprzeć :)
Mam nadzieję, że taka samoreklama nie jest niczym złym.
Ja po prostu chcę, by każde zamówienie trafiło na czas nawet tuż przed pierwszą gwiazdką :)
Wracam do bejcowania sza..... i
Więcej w najbliższym poście :)
Miłej niedzieli,
Beata
1 października 2015
Parę słów o rękodziele
Jak wiecie w zeszłą niedzielę wystawiałam swoje dechy na kiermaszu "Sztuka umiaru" w Warszawie. Kiermasz był w kawiarni, więc nie było dużo miejsca, ale to nic. Ładne przedmioty było widać nawet na malutkich stolikach. Przynajmniej ja je dostrzegłam:) Czy słychać w moim głosie nutkę rozgoryczenia? Chyba tak. Chcę coś Wam przekazać, coś co mnie bardzo wkurza (potocznie mówiąc). Może zacznę pisać od początku, będzie łatwiej.
Szukałam w necie wyjaśnienia słowa RĘKODZIEŁO. I znalazłam, że jest to wyrób wytworzony w sposób nieprzemysłowy, posiadający walory artystyczne, najczęściej zawierający motywy typowe dla kultury, w której powstał. Jak to rozumiemy? Ja przynajmniej tak, że wyrób rękodzielniczy zrobiony był w jednej sztuce, niepowtarzalny. Wytworzony rękoma przy pomocy narzędzi posiadający wyjątkowy design i formę. Czyli nie kupimy tego w supermarketach w tysięcznych egzemplarzach. Dla mnie jest to wyjątkowy i unikalny przedmiot za który musze zapłacić trochę więcej. A dlaczego? Dlatego że taki człowiek z duszą trochę artysty, trochę przedsiębiorcy musiał:
- wpaść na pomysł i mieć plan jak go zrealizować
- zakupić półprodukty do realizacji
- poświęcić swój czas i umiejętności
- poszukać możliwości pokazania swoich prac
- najczęściej zapłacić za miejsce wystawiennicze
- przyjechać na kiermasz by mieć radość z tworzenia.
Jeśli coś mi umknęło to bardzo przepraszam. Wiem ile trzeba włożyć pracy by powstał wymyślony przez nas projekt. I wcale nie chcę narzekać na takie kiermasze. I wcale nie chcę narzekać, że nic nie sprzedałam. Akurat jeśli chodzi o mnie byłam bardzo zadowolona. Sprzedałam parę desek, na parę przyjęłam zamówienia, rozdałam bardzo dużo wizytówek. Nasze drewniane wyroby bardzo się podobały i oczywiście ja jestem szczęśliwa. Ale nie tym chciałam się z Wami podzielić :(
Były stoiska z biżuterią, z ceramiką, z misiami robionymi na drutach, z lalkami, z poduszkami
i różnego rodzaju przytulankami.
Ale była Pani, która miała robione na szydełku świąteczne dekoracje. Piękne ażurowe bombki choinkowe, świeczniki, gwiazdki.... I nic nie sprzedała. Ja w życiu nie zrobiłabym nawet serwety. Kobietka napracowała się, a tu nic. Wiem, że świąteczne dekoracje we wrześniu to trochę przesada, ale to nie był supermarket tylko kiermasz rękodzielniczy.
Więc na sam koniec kupiłam od tej Pani dwie piękne gwiazdki zrobione z czerwonego kordonka i utwardzone klejem. Powieszę je pomiędzy moje drewniane gwiazdy i szyszki.
Wracając do rękodzieła. Czy my, społeczeństwo, jesteśmy świadomi ile pracy wkłada taki drobny artysta w swoje małe cuda? Czy dorośniemy kiedykolwiek do tego by zapłacić więcej za unikalny produkt? Czy zawsze będziemy porównywać ceny produktów naszych rąk z wyrobami z Azji?
Ja wolę mieć jedną unikalną rzecz, niż wiele pospolitych.
Jestem ciekawa Waszych opinii na temat rękodzieła.
Jeśli macie inny pogląd na ten temat, podzielcie się nim proszę.
Jeśli macie inny pogląd na ten temat, podzielcie się nim proszę.
Ślę uściski,
Beata
14 sierpnia 2015
Koszyk na? co chcemy :)
Dzisiaj króciutko, bo czas na wypad na Mazury, ale muszę jeszcze pokazać Wam mój nowy nabytek. Wczoraj przechodziłam koło TK MAXX-a i oczywiście weszłam z nadzieją, że chociaż popatrzę na bibeloty do domu. Czasami wchodzę, kiedy szukam sukienki lub płaszcza, ale najczęściej uwielbiam oglądać kuchenne i domowe gadżety :) I kiedy tak zwiedzałam różności od szklanek, foremek do pieczenia po deski i kosze wpadł mi w oko właśnie ten.
Pękaty z rączką, no i czarny :) Tak naprawdę to nie wiem na co, ale będę trzymała w nim różne rzeczy. Dzisiaj jabłka, jutro cebule, zimą cytryny a na Wielkanoc jajka :)
A ponieważ mamy już dostępne tegoroczne jabłuszka,
to na śniadanie zrobiłam dzieciakom racuszki.
Ciasto robię jak na słodki omlet i dodaję starte jabłka.
Dzieciaki to kochają :)
A my z samego rana jedziemy zobaczyć nasze ulubione jezioro Roś.
Weekend będzie pod znakiem leżakowania :)
Do miłego!
Beata
17 czerwca 2015
Kuchenny zegar
Jak wiecie małymi kroczkami zmieniam swoją szesnastoletnią kuchnię. Niestety z braku finansów nie mogę zamówić wszystkiego na raz i mieć z głowy. Ale czy ja chcę mieć z głowy. To chyba nie ten typ :) Więc powolutku zmieniam to i owo. Tym razem padło na zegar. W kuchni pełni bardzo ważną rolę. Rano wszyscy według kuchennego zegara zbierają się do szkoły lub pracy. A kiedy gotuję jest moim przewodnikiem bym niczego nie przypaliła :) Stary zegar był dobry, ale nie miał tego czegoś. Więc przeglądając internetowe sklepy czekałam na ten właściwy. I był w VIVRE . Kliknęłam i mam :)
Jest biało-niebieski i duży. Na tarczy ma roślinne wzory pasujące do talerzy na półce.
Widzicie tą półeczkę? To niestety ulubiona półka mojego męża. Planuję ją zdjąć w odpowiednim momencie i już więcej jej nie powiesić, ale na razie nie zwracam na nią uwagi. Tak jej nie lubię :(
Może jak będziemy malować ściany to mi się uda?
Fajnie, że ze mną jesteście i zostawiacie komentarze :)
Ściskam gorąco wszystkich zaglądaczy,
Beata
7 kwietnia 2015
Kuchenne stołki
Święta, święta i po Świętach.
Ja spędziłam je w gronie rodzinnym, bardzo miło i spokojnie. Ale tuż przed zaszalałam i kupiłam kuchenne taborety. Długo myślałam nad tym, jakie pasują do naszej kuchni i jednocześnie będą wygodne do siedzenia. Mam niedużą kuchnię, więc zakup krzeseł nie wchodził w rachubę. Musiały być taborety. Tylko jakie? Przez ostatnie 16 lat mieliśmy zwykłe, sosnowe stołki. Niestety nadgryzione zębem czasu rozklejały się sukcesywnie i mimo naszych "prac renowatorskich" nie miały już siły nas dźwigać. Wyniosłam je do piwnicy (bo przecież nie wyrzucę, kiedyś się przydadzą :)), poszperałam trochę w Internecie i kupiłam.
Na razie kupiłam dwa: biały i czarny, ale chyba jeszcze dokupię jakiś inny kolor.
Tylko jaki? Szary czy niebieski? Może miętowy? Może macie pomysł to piszcie proszę. Będzie mi trochę łatwiej. Jest nas czwórka, więc i tak muszę coś dokupić. A może kupić dwa taborety zupełnie z innej beczki? No nie wiem........
Dziękuję za pomoc, i życzę miłego tygodnia:)
Beata
Subskrybuj:
Posty (Atom)






