To już rok! Czas szybko płynie....
Właśnie przeoczyłam 26 lipca, czyli dokładnie rok prowadzenia "Hungry for ideas".
Dzięki niemu mam kontakt z Wami - osobami pełnymi pomysłów, zapału, czyli pozytywnie zakręconymi :)
A ponieważ, najbardziej czytanym postem jest temat mojej boazerii, postanowiłam pokazać parę ujęć z naszego przedpokoju w rok po malowaniu.
Walizka to nowe znalezisko u moich dziadków.
Ale to co było w środku to dopiero perełka!
Walizka była wyściełana dwiema starymi gazetami :
Życie Warszawy z 1966 roku i Kurier Polski z 1965 roku.
Chyba leżały tam całe wieki, bo są w bardzo dobrym stanie.
Oprawiłam je w ramki i powiesiłam właśnie w naszym przedpokoju.
Myślę, że to idealne miejsce na tego typu pamiątkę.
I jeszcze słów kilka o nowym - innym znalezisku :)
W miniony czwartek musieliśmy wymienić zawaloną podłogę u mojej cioci na działce.
Niestety nie zrobiłam żadnej fotki z naszych prac. Ale nie to chcę Wam opowiedzieć.
Ponieważ mój M z naszym synem byli odpowiedzialni za roboty stolarskie, ja z córką miałyśmy zrobić hamburgery z grilla.
I wszystko było proste, oprócz rozpalenia tego grilla!!!!
Każdy wie, że potrzebne są: grill, brykiet, rozpałka i ZAPAŁKI.
I te zapałki to nasza porażka. Miałyśmy dwie, ale jak grilla rozpalam raz na parę lat, to te dwie nie wystarczyły by rozpalić brykiet :(
Na szczęście był Pan sąsiad, więc poszłam do niego pożyczyć zapałki.
I nie zawiodłam się. Kiedy nam przyniósł z wrażenia omal nie padłam. Pudełko zapałek było z roku 1967 w nienaruszonym stanie. Myślałam, że się popłaczę, kiedy musiałam rozpalać grilla tymi zapałkami.
Poprosiłam męża by to zrobił, bo ja pewnie zmarnowałabym pół opakowania.
Na szczęście mój profesjonalista M poradził sobie jedną zapałką by rozpalić domowe ognisko. Huuurrraaa!
Pan sąsiad kiedy słyszał, jak krzyczę z radości, powiedział, że nie muszę oddawać pożyczonych zapałek.
Więc zabrałam je do domu i leżą koło świeczek.
A parę lat temu dostałam od kolegi z pracy stary zegar ścienny firmy "Metron".
I też go powiesiłam w naszym przedpokoju.
Mam nadzieję, że podoba Wam się ten "kawałek podłogi" w moim mieszkaniu.
Zawsze staram się by stare przedmioty znalazły godne miejsce w naszym M-3.
Bo przecież lubię te staruszki, a one chyba lubią mnie. :)
Ściskam cieplutko,
Beata