Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracja. Pokaż wszystkie posty

7 lutego 2021

Wieszak na ręczniki kuchenne

 Dzisiaj opiszę co zrobił mój M dla nas do kuchni.

Pewnie większość z nas używa papierowe ręczniki kuchenne. Ja je uwielbiam. Wiem, że to nie jest ekologiczne rozwiązanie, ale trudno. Na co dzień staram się oszczędzać naszą naturę, ale ręczniki są niezbędne. 

Od wieków trzymałam je na stojaku, ale ponieważ mam małą kuchnię, ciągle przestawiałam ten gadżet i trochę mnie wkurzał. Musiałam poprawić sobie komfort pracy w kuchni. 



Do zrobienia takiego wieszaka potrzebne nam było:

skórzany pasek, drewniany kij i maszynka z nitami.




Najważniejsze jest by dobrze obliczyć odległość od półeczki. Ja kupuję bardzo duże szpule ręczników. Ale są też i węższe. Praca zajęła nam chwilkę. A efekt, dla mnie, zadawalający.

Zresztą sami oceńcie :)






Nie bójmy się kombinować w naszych domach po swojemu. Będzie oryginalnie i z pomysłem. 

Miłej niedzieli Wam życzę :)

Beata

4 kwietnia 2020

Stolik z maszyny

Kochani! W czasach tak dla nas dziwnych musimy sprawiać sobie radość. Od dłuższego czasu jesteśmy wszyscy w domu i mimo, ze pracujemy zdalnie, to codzienność jest trochę inna. Nie będę opisywała jak przeżywamy to co się dzieje za oknem, bo ogrom informacji mamy w TV.
My staramy się każdą chwilę poświęcać fajnym rzeczom. Mało mnie ostatnio na blogu, ponieważ wygodniej mi jest wrzucać informacje na INSTA. Tam Was serdecznie zapraszam pod nazwą: afterbetter.pl 
Jednak dzisiaj mam chwilę, kiedy wrzucę parę fotek z ostatniej pracy mojego M. Dorwał dwie grube, dębowe deski. Wyciągnął od córki z pokoju nogi Singer i proszę:






Najfajniejsze jest to, że pobawił się frezarką i blat ma pięknie wykończone brzegi. Zresztą sami zobaczcie.



Dla chętnych, stolik jest do sprzedaży. Jest cudny, ale mamy mało miejsca by zostawiać wszystkie nasze prace w naszym małym mieszkanku.

Trzymajcie się zdrowo!!! Obyśmy jak najszybciej wrócili do normalności 💗💗💗
Sciskam mocno,
Beata


25 listopada 2019

Stara waga


Dawno, dawno temu wpadła w moje rączki stara waga. Oczywiście do odnowienia wg upodobań właścicieli. Waga jest wyjątkowa. Bardzo ozdobiona, więc każdy kawałek żeliwa warto było porządnie wyczyścić by wydobyć oryginalny wzór.




Zaczęłam od mozolnego czyszczenia ręcznie. Dwie metalowe szczoty nie dały rady. Poległam przy drobnicy, a chciałam zerwać dwie farby do gołego.






Wagę zawiozłam do Pana z piachem i poddałam ją piaskowaniu. Prysznic z piachu wydobył z niej samo piękno :)




Ponieważ jest to żeliwo, najpierw wagę pokryłam czarną farbą na ewentualną rdzę. Potem na kolor ostateczny, czyli stare złoto. Na ramionach widać dwa różne talerze. To stare, mosiężne miseczki. Wypolerowałam je do właściwego koloru. I jest git :)





Teraz czas na świąteczne dekoracje. Dłubię wianki i choinki. Następnym razem pochwalę się tymi ręcznymi robótkami :)

Uściski,
Beata


21 listopada 2019

Szafka na kosmetyki

Jak obiecałam, tak zrobiłam. Dzisiaj przedstawiam Wam następny fajowy projekt. Z tablicy ogłoszeniowej ze spółdzielni mieszkaniowej zrobiłam oryginalną i wyjątkową szafkę na kosmetyki :)




Pasowało mi, że jest wąska. I nie zajmie wnętrzu, czyli łazience dużo miejsca.

18 listopada 2019

Maszyna Singer :)

Wiem, wiem, nie było mnie milion lat. To wcale nie znaczy, że nic nie robię. 

Na szczęście ciągle coś dłubię i odnawiam. Maszyną zajęłam się latem, ale na jej wykończenie nie miałam wpływu w 100%. Ja odnowiłam same nogi, a właścicielka zamówiła cudowny, moim zdaniem, blat z przyciemnianego szkła. 



Nogi wymagały szorowania, drapania i czyszczenia do gołej skóry. hehe....

20 maja 2019

Remont kuchni

Remont kuchni dumnie brzmi. A jeśli ma się na takie zmiany odpowiednią kwotę, to mały pikuś. Wyzwaniem jest zrobić coś z niczego. Oczywiście to jest metafora, bo nie zrobię nagle zmywarki ze starej szafki, ale starałam się odnowić kuchnię na poziomie moich ekonomicznych możliwości.




Może od początku:
od paru lat marzyłam o nowym, funkcjonalnym pomieszczeniu gdzie z przyjemnością będę gotowała dla swoich domowników. Kuchnia, którą miałam była montowana w latach 90-tych i wtedy wydawała się być wyjątkowa. Wymagania się zmieniają, gust też i w miarę upływu czasu zauważałam jej niefunkcjonalność i brzydotę.





Pomieszczenie nie jest duże. Zwykła kuchnia w bloku około 8 m więc musiałam się nagłowić z rozmieszczeniem szafek i sprzętu. Priorytetem była loftowa szafa. Musiałam ją wstawić i koniec. Mąż słuchał mnie ze zdziwieniem, ale już trochę mnie zna, więc przyjął, że tłumaczenie zasadności tego mebla w naszej kuchni to zwykła starta czasu. ....... Ponieważ w starej kuchni miałam bardzo mały blat roboczy, postanowiłam, że w nowej będę miała ogromny! Przeniesiony (ze dwa lata temu) kaloryfer spod okna pod stół, ustąpiła miejsca szafkom, czyli zmywarce. Dzięki temu blat kuchenny ma nie 60 cm głębokości, tylko 85 cm. Cudownie! Następnym krokiem było umieszczenie szafki cargo - na przyprawy. tuż obok kuchni wstawiłam, by zawartość mieś pod ręką. Inne szafki to już standard.
Kiedy przyjechał Pan stolarz i ogarnął to co zamówiłam, byłam ciekawa jak ja teraz zmieszczę wszystkie swoje graty w loftowej szafie? Likwidując górne szafki pozbywałam się miejsca na moje gadżety. Mąż powtarzał, że nie zmieszczę się na pewno, ale ja twardo przekonywałam go, że dam radę. ........ wcale nie. Z wielu rzeczy musiałam zrezygnować i porozdawałam. Taka sytuacja dała mi do myślenia, żeby zakupy gadżetów zmniejszyć o 90%. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo się zagraciłam.



Loftową szafę zawaliłam swoimi rupieciami. Ale? to nie było takie proste. Wszystkie miseczki, kubki, szklanki, półmiski i naczynia do zapiekania poustawiałam spontanicznie. Ale nieee.... Następnego dnia coś było nie tak. I znowu przestawianie i układanie. Ale? po paru dniach znowu inaczej i tak do tej pory. Ciągle ustawiam, przekładam, zmieniam. Aż do perfekcji. Dokładam półki,żeby wszystko było pięknie zaprezentowane i żeby każdy przedmiot miał swoje miejsce.




No cóż. Musze przyznać rację mężowi. Nie było łatwo i ledwo się pomieściłam. Teraz jak będę chciała kupić nowe naczynie do zapiekania? To najpierw przeanalizuję gdzie je włożę. :)
Jak pisałam wcześniej, nie chciałam górnych szafek. Ale puste ściany wydawały mi się smutne. Nad kuchenką zamieściłam nowoczesny okap. A co tam.... nie chciałam żadnego retro. A obok powiesiłam szafkę z IKEA na mączne rzeczy. Uwiodły mnie prześwitujące pojemniczki z rączkami. Teraz nie muszę zaglądać do szuflad i sprawdzać czy jest jeszcze kasza. Z daleka widać w jakim stopniu są uzupełnione.


Został nasz stary dębowy stół z trzema kolorowymi patyczakami. Bo strasznie je lubię. Łamią tą suchą nowoczesność białych szafek.



Jeszcze parę rzeczy przede mną. Musze wstawić do witryny szybki i oświetlenie. Domownicy nie chcą bo teraz łatwiej im się wyciąga talerze czy szkło ;)
Ale znając mnie zawsze coś wymodzę nowego.



Teraz lubię to pomieszczenie. Jest wygodne i funkcjonalne.

Do miłego Kochani :)
Beata





28 stycznia 2019

Sypialniany stolik

O rany! Nie było mnie tu chyba z tysiąc lat. W listopadzie otworzyłam sklep afterbetter.pl więc każdą wolną chwilę poświęcałam tej stronie. Myślałam, ze nie poradzę sobie, że nie będę znała języka IT, ale dałam  radę i jestem dumna z siebie. Mam swój własny sklepik z moimi pomysłami i znaleziskami. Wstawiam tam stare meble przerobione według mojego pomysłu oraz przedmioty- perełki. Jeśli macie ochotę, to wpadajcie proszę do after better :) 



Oprócz tego, że zabawa w IT powiodła się ;) zmieniłam wygląd małego stolika-szafeczki. Dostałam od koleżanki (haha.... jak zwykle) taki mebelek. Mała szafeczka, z drewna i sklejki. Pomyślałam, że może się komuś przyda do sypialni, jako stolik przy łóżku. 




Szafkę pomalowałam na turkusowo, ale zostawiłam front szuflady i blat. Może komuś się spodoba taki mały, filigranowy mebelek. 






Już od lutego będę wystawiała w sklepie więcej niż dotąd odnowionych mebli. Będę miała więcej czasu na prowadzenie sklepu "after better"  I jednocześnie będę się starała trafić w Wasze gusta :)

Pozdrawiam,
Beata


29 października 2018

Ceramika - hand made

Kochani! od września taplam się w glinie :)
Jak pewnie wiecie, uwielbiam drewno i przedmioty nadgryzione zębem czasu. Odnawianie i przetwarzanie ich to dla mnie nieoceniona rehabilitacja umysłu. Ale? Znalazłam jeszcze jedną możliwość by zapomnieć o codziennych kłopotach - zajęcia z ceramiki. Serio! To cudowne chwile z niesamowitymi ludźmi niezależnie od wieku i wykształcenia. Nagle przy wspólnym stole wszyscy jesteśmy jak małe dzieci. Uwielbiam te chwile :)



Moja pierwsza praca to była osłonka na kaktusika. I chyba nie wyszła źle, skoro córka przechwyciła do swojego pokoju :)

8 października 2018

Galeria na biżuterię

Wieki mnie nie było, ale już wracam. Permanentny brak czasu zabija moją kreatywność. Więcej pomysłów niż możliwości wykonania powoduje, że czasami zapominam co mam zrobić dalej. hehe.... chyba starość. A ponieważ uwielbiam starocie to śmieję się sama z siebie :)





Dorwałam starą okiennicę. Ponieważ były tylko dwie szybki mogłam dać upust swoim nerwom i walnąć je młotkiem. Popularnie zbić. Drewniana rama była wyjątkowo brudna. 

17 sierpnia 2018

Kuchenne krzesło

Ostatnio dorwałam fikuśne krzesełko. Drewniane, stabilne z poprzyklejanymi gumami do żucia. Takie gumy kojarzą mi się ze szkolnymi ławkami hehe.... A tu ktoś w kuchni nieźle się nudził :)




Krzesełko oczyściłam z "kwiatków", umyłam, wyszlifowałam i pomalowałam.

28 maja 2018

Dębowy plaster ;)


Jak wiecie kocham drewno. Nowe, stare i każde :) Uwielbiam zaglądać do miejsc ze starociami, ale także chętnie wpadam do tartaków by pogłaskać świeżo pocięte deski i pooddychać pachnącym powietrzem ciętego drewna. Nigdy nie zastanawiałam się dlaczego? tak mam i już :)))
Z takiej wizyty w zeszłym roku przywiozłam sobie ogromny, dębowy plaster. Prawdę mówiąc w ogóle nie miałam pojęcia po co? 
Zimą odpoczął na balkonie, na wiosnę trafił do piwnicy i kiedy się nim zainteresowałam zobaczyłam, że dostał szerokiego uśmiechu :) Miałam nadzieję, że nie pęknie, ale to chyba nie możliwe. Z doświadczenia wiem, że zawsze pęknie. Mimo wszystko jest superaśny.




Wykorzystałam go w prosty sposób. Oczyściłam, zaolejowałam i mam ogromny półmisek na przekąski. Lubię jeść także oczami, więc taki gadżet ma wielkie możliwości. Można poukładać praktycznie wszystko.

13 marca 2018

Maszyna do pisania


Oj dawno mnie tu nie było....
Ale wiele się dzieje, a doba jest taka krótka. Za chwilę pokażę Wam obszerną relację z remontu mojej kuchni. Remont to może za dużo powiedziane, ale wymiana szafek po 20 latach to dla mnie ekscytujące wydarzenie :) Ale ten temat zostawię na następny post.
Dzisiaj chcę Wam pokazać maszynę do pisania mojej babci. W weekend chodziłam po domu i szukałam dziury w całym. Słoneczko zaglądało przez okna i to był czas na jakieś nowe ustawki w moim pokoju. Poszłam na strych i przywlokłam mojej babci maszynę do pisania. Pracowała na niej jakiś czas, na pewno swoje ostatnie, zawodowe lata. Babcia Ola uwielbiała swoją pracę. Przez 50 lat pracowała w biurze projektów w Gazowni Warszawskiej. Tak, tak.... pracowała 50 lat! Ja w życiu tyle nie będę pracować. Nie będę miała tyle siły i zapału. To wiem.




Postawiłam ją na mojej szuflandii i myślę, że to idealne dla niej miejsce. Tym bardziej, że tuż nad nią stoi zdjęcie mojej babci :)

20 lutego 2018

Ręcznie robiony pled

Kiedy przeglądam skandynawskie wnętrza zwracam uwagę na ich prostotę i naturę. Jako fanka drewna skupiam swoją wyobraźnię na meble i drewniane dodatki. Ale obok drewna uwielbiam ich materiały. Często są to ręcznie robione koce czy pledy. 
Niestety nie mam talentu i cierpliwości do robienia na drutach. Jedynym, moim wyczynem jest szydełkowanie prostego ściegu, haha. Więc nigdy nie myślałam, że będę miała takie cudo jakie właśnie dostałam. 




Mam swój, własny wełniany pled. Na dodatek szary w warkocze. I to wnętrze nijak się ma do wnętrza skandynawskiego ale mnie to nie przeszkadza. Najważniejsze, że oglądając fajowy film mogę zawinąć się w duży sweterek :)

15 lutego 2018

Wielkanocne wianki

Wiem, że trochę za wcześnie. Wiem także, że na Wielkanoc nie dekorujemy domu tak bogato jak w czasie grudniowych świąt. Ale jakoś mnie wzięło na zrobienie wielkanocnych wianków własnie teraz, kiedy za oknami szaro i buro. Już chyba mam dość zimy, tym bardziej, że w mieście jest dość uciążliwa. Z utęsknieniem czekam na zielone listki na drzewach i mlecze na trawnikach. Kurcze na starość robię się romantyczna? Chyba.... :)
W każdym razie pobawiłam się w zajęcia plastyczne i zrobiłam dwa wianki. Dwa zupełnie w innym stylu. Jeden wiosenny, zielony i jajeczny. 



5 lutego 2018

Poduszki ze sznurka


Tak, tak.... Zrobiłam poduchy ze sznurka. Już dosyć dawno kupiłam bawełniany sznurek i grube szydełko. Dlaczego kupiłam? Przecież robótki ręczne to nie moja bajka. Kupiłam bo chciałam zobaczyć czy coś jeszcze pamiętam. I sprawdziłam. :) Pamiętam jak się robi łańcuszek i zwykłe oczka. Dla mnie to wyczyn, haha... Ale i wielka radość, że mam sznurkowe poduchy. 




Zrobienie "frontów" ze sznurka zajęło mi dwa wieczory. Można sobie szydełkować oglądając filmik. Wczoraj pocięłam nieużywane poszewki, z których zrobiłam tyły. Wyciągnęłam moją ukochaną 40-letnią maszynę do szycia i bawiłam się w krawcową. Poduszki są na suwaki, normalnie profesjonalnie, haha...

26 stycznia 2018

Stolik "after better"


Kobieta próżna jest! I nie będę kłamała, że mnie to nie dotyczy. Lubię jak moja praca jest doceniona i podoba się innym. Uwielbiam odnawiać stare mebelki i różne zapomniane przedmioty. Dawanie drugiego życia przedmiotom nakręca mnie do działania. Każdy następny projekt jest dla mnie następnym, nowym doświadczeniem. 
Ale nie zawsze tylko odnawiam. Pewnie wiecie, że staram się wykorzystywać elementy, które nie są nikomu potrzebne do tworzenia czegoś nowego. Takim idealnym przykładem jest stolik z plastra drewna z czarnymi nóżkami z odzysku.




To był projekt niekontrolowany. Miałam plaster drewna, chyba wiązu, który musiałam jakoś wykorzystać. Cztery nóżki, które dostałam od koleżanki, były doskonałym półproduktem do zrobienia takiego stolika. Zrezygnowałam z jednej nogi, na rzecz pięknego, nieregularnego wyglądu. 


7 grudnia 2017

Dekoracja w oknie


Uwielbiam ten przedświąteczny czas. Można przystroić w domu dosłownie wszystko i żaden z domowników nie jest zdziwiony, że coś głupiego wymyśliłam. :)





W mojej kuchni nie da się nic świątecznie przystroić poza oknem. Więc użyłam swojej jesionowej gałęzi i powiesiłam ją w oknie kuchennym. Na niej zawiesiłam nieregularnie bałtyckie szyszki na biało-czerwonym sznureczku. Wcześniej, przyozdobiłam szyszki białą, kredową farbą.

20 listopada 2017

Wianki cd....


Ostatnio wkręciłam się w klejenie świątecznych wianków. Przywiezione szyszki z nad morza powoli się kończą, ale to nic. Dokupuję różnego rodzaju półprodukty i tworzę, tworzę. Obieram wiodący kolor i kombinuję co by jeszcze dołożyć lub odjąć. 




Ostatnie moje dwa dzieła są w kolorze starego złota i błękitu. Nie zawsze świąteczny wianek musi być zielono- czerwony :)) 
Nie mam dużo zdjęć, ale pochwale się paroma. 

2 listopada 2017

Świąteczne dekoracje


Wiem, wiem do świąt jeszcze dużo czasu. Tak się tylko mówi. A zanim się obejrzymy będzie grudzień. Więc pomyślałam, że jeśli już mam chwilę i czekam by jeden mebel się skleił a drugi wysechł. To zrobię szyszkowe wianki na święta.




W wakacje przywiozłam z nad morza skrzynkę szyszek. Codziennie zbierałam po parę, wrzucałam do torby z kocykiem i tak się uzbierało :)

17 października 2017

Zmieniłam stół kuchenny


Czasami tak mam, że sięgam po przerobiony mebel jeszcze raz i zmieniam go na nowo. Kiedyś odnowiłam stary, kuchenny stół na biurko dla córki. Pisałam o tym w dwóch postach TU i TU TEŻ 
O rany, dopiero teraz zobaczyłam, że to było cztery lata temu. :))) Ale ten czas leci.....
Ponieważ zaszła potrzeba przestawienia lodówki w inne miejsce w kuchni, nasz wielki stół okazał się za duży. Niewiele myśląc poszłam na strych i wyciągnęłam ten stolik. Córka w zeszłym roku zmieniła sobie meble na bardziej nowoczesne, więc stolik przyda się w sam raz. 






Nogi zostawiłam białe, bo są w bardzo dobrym stanie. Ale blat chciałam mieć koniecznie "drewniany". Oczyściłam blat z białej farby, by wydobyć z niego trochę historii. Zabejcowałam i zawoskowałam. Przy okazji front szufladki też dostał trochę koloru.