7 listopada 2013

Kuchenny stolik cz. II

Trochę długo to trwało, ale już koniec! Stolik stoi w pokoju u córki i pasuje jak ulał :)


Ale zanim tak wyglądał, po czyszczeniu w Cz. I  pozaklejałam otwory po robalach. Musiałam każdą dziurkę uzupełnić specjalnym kitem zrobionym z pyłu i lakieru. Do tej pracy potrzeba dużo cierpliwości i czasu:)



Potem już tylko malowanie:) Ja nie chciałam malować blatu. Chciałam, żeby był taki drewniany, naturalny, ale moja Duśka prosiła o pomalowanie całego stołu. W końcu to ma być dla niej, więc i decyzja jak ma wyglądać należy do niej. Cały stolik pomalowałam na biało:)



Do małej szufladki przykręciłam fajną rączkę.


 Myślę, że taki kuchenny stolik będzie świetnym biureczkiem dla nastolatki.






Na ostatnim zdjęciu widać wianek z pnączy dzikiego wina. 
Moja córcia i ja jesteśmy na etapie robienia dekoracji w domu. 
Więc w najbliższym czasie pochwalę się końcowym efektem naszych wianków.

A na razie, ściskam Was gorąco:)

Beata


2 listopada 2013

Igielnik z juty


Ostatnio kupiłam jutowe worki po kawie, ponieważ są rewelacyjne do prac tapicerskich. Szczególnie przy odnawianiu starych krzeseł. Bardzo ładnie zakrywają sprężyny od spodu. Ale zanim będę takie krzesła odnawiała, chciałam zrobić z juty coś "babskiego".
I znalazłam świetny igielnik u Izabeli . Przynajmniej wszystkie szpilki będą w jednym miejscu:)


Pomysł ściągnęłam, nie da ukryć, ale wykonałam trochę inaczej.


Starą doniczkę pomalowałam białą farbą. Farbę nakładałam gąbką, ponieważ chciałam by doniczka wyglądała jak stara. Potem wycięłam z worka jutowego kawałek materiału z napisem "ONLY" i ułożyłam poduszeczkę na igły z wypełnienia poduszek i juty. Pomalowaną doniczkę przystroiłam bawełnianą koronką przyklejając ją na stałe. 



I gotowe! 
Powtykałam kolorowe szpilki i wyszło, dla mnie, fajnie:)






Taka mała rzecz a cieszy, :)

Miłego weekendu!!
Beata


22 października 2013

Czekoladowe trufle

 
Uwielbiam dawać prezenty:)
A ostatnio, jeśli czas pozwoli, staram się wykonać je sama.
Bo przecież, to żadna sztuka, pójść do sklepu i kupić "COŚ".
Sztuka jest, by dać taki prezent, z którego obdarowany będzie naprawdę zadowolony!
I właśnie dlatego, ostatnie moje prezenty są zrobione chociażby w połowie przeze mnie.
Świetnym przykładem są trufle czekoladowe:)
Zrobiłam je sama i podałam na starej, angielskiej porcelanie.
 
 
Przepis jest bardzo prosty. Potrzebne nam:
 
Składniki:
 
  • 150 g herbatników Digestive
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 50 g miękiego masła
  • 1 łyzka brązowego cukru
  • bakalie (suszone morele, żurawina, figi)
  • 3 łyzki kakao
  • parę orzechów włoskich.

 
Wykonanie:
 
Pokrusz herbatniki, pokrój na drobne części bakalie, czekoladę podziel na kostki i rozpuść w miseczce, umieszczoną na garnku z ciepłą wodą.





Do czekolady dodaj masło, cukier, bakalie i pokruszone ciastka. Ja dodałam trochę amaretto.:)
Wymieszaj i wstaw do lodówki na ok. 15 minut.
 




W tym czasie przygotuj na dwóch talerzykach posypkę: kakao i zgniecione orzechy włoskie.
Z czekoladowej mieszanki formuj kulki. Obtaczaj je w kakao lub orzechach.
 

 
 
Wkładaj do specjalnych papierków lub układaj je na talerzu wyłożonym papierem do pieczenia.
 

 
Ja układałam je na wspomnianym półmisku.
A potem zapakowałam w prześwitującą folię i zawiązałam kolorową rafią.
 

 


 

 
Myślę, że to świetna propozycja na prezent świąteczny. Bo przecież nie każdy lubi dostawać: skarpetki, kosmetyki czy kolejne rękawice do kuchni.....
A może macie inne, słodkie propozycje?
 
Pozdrawiam Was truflowo,
Beata
 
 
 
 
 
 

18 października 2013

Wełniane poduszki ze starych swetrów

 
Parę dni temu, jak co roku, zrobiłam przegląd szafy.
Pochowałam letnie ciuszki i wyciągnęłam ciepłe swetry i bluzy.
Z przykrością muszę stwierdzić, że leżały u mnie rzeczy, w których nie chodziłam parę lat.
Posegregowałam, co się przyda, a co nie. 
Odłożyłam cztery swetry, z których uszyłam zimowe ubrania na puduchy!!
Kolory idealnie się zgrały, więc czemu nie?
Trochę Skandynawii nie zaszkodzi :)
 

 
Kupiłam igły do dzianiny, wyciągnęłam swoją 32-letnią maszynę do szycia. I do roboty.
 
 
 
 
Dawno nie szyłam, ale pamiętałam, by zabezpieczyć brzegi nierościągalnym materiałem.
Prawdę mówiąc nie wiem czy teraz się tak robi, ale moja maszyna jest stara i nie ma ściegu do dzianiny:(
Wycięłam paski z lnu i przyczepiłam szpilkami w miejsce zszycia. 
 

 
 
Dwa swetry były zapinane z przodu, więc i poduszki są tak samo, hihi..
 
 

 


 


 
 
 
Teraz ZIMA może przychodzić :) Ha,ha,ha...
 
Gorąco pozdrawiam,
Beata