16 września 2014

Ja i specjalne wydanie :)

 
 
Kobieta z pasją! Nigdy nie myślałam w ten sposób:)
Robię to, co sprawia mi przyjemność i czuję, że muszę to robić i tyle!
I w taki sposób trafiłam na łamy numeru specjalnego,
wnętrzarskiego magazynu  Moje Mieszkanie .
Jest mi ogromnie miło, ponieważ jeszcze niedawno,
tylko czytałam o kobietach z pasją.
Teraz i ja jestem w tym zacnym gronie:)
Wiem, trochę się chwalę, ale wybaczcie mi proszę,
 to tylko wyraz wielkiej radości:)
 
 
 
 
Kiedy dostałam informację, od Pani Doroty Jaworskiej,
redaktor naczelnej, że powinnam być w dziale Kobieta z pasją ,
byłam ogromnie zaskoczona i jedocześnie ciekawa efektu końcowego.
 
I jestem w Numerze Specjalnym Mojego Mieszkania 2/2014
Najpiękniejsze Dekoracje Domu
 
 
 
 
Do którego serdecznie zapraszam, ponieważ są tam też i inne,
 pozytywnie zakręcone babeczki.
 
**
 
Chciałabym bardzo podziękować Pani Dorocie Jaworskiej
za pozytywną energię i dobre rady przy pracy nad zdjęciami.
A Pani Justynie Marczuk za anielską cierpliwość przy pisaniu artykułu.
Bardzo dziękuję:)
 
Dzięki Wam, przeżyłam świetną podróż w nieznane :))))
Jednocześnie dalej będę TWORZYĆ:
 
- odnawiać meble,
- dawać drugie życie starociom
- gotować
- dekorować
- zmieniać swoje wnętrza
- wycinać deski do serwowania
- i dzielić się tym wszystkim na Hungry for ideas :)
 
 
Ściskam gorąco,
Beata
 
 
 
 


10 września 2014

Lawendowe zbiory

 
Już prawie połowa września, a słoneczko nas nie opuszcza :) Mamy piękną, polską jesień. Moja lawenda, którą kupiłam jakiś czas temu, drugi raz zakwitła. Piszę drugi, bo kiedy robiłam świecę TU przycięłam ją na króciutko. Po miesiącu znowu pięknie zakwitła i postanowiłam zachować moją pierwszą lawendę w formie bukieciku.
 



Kiedy oglądam zdjęcia lawendowych zbiorów w Prowansji,
marzę by chociaż raz trzymać naręcza tych pięknych kwiatków.
W przypadku moich zbiorów, nie były to naręcza, tylko mały bukiecik,
ale i tak miałam radochę :)))




 
 
Miłego dnia !!!
Beata
 
 
 

8 września 2014

Nowa kuchnia cz. I

 
Dzisiejszy tytuł posta brzmi jakbym projektowała i budowała swoją kuchnię pierwszy raz. Niestety a może właśnie fajnie zaczęłam zmieniać swoje gastronomiczne królestwo w nową, piękną kuchenkę. Od dawna marzę o zmianie mojej szesnastoletniej kuchni w funkcjonalne i przyjemne miejsce do kucharzenia:) Ale to nie jest proste, bo czynników, które trzeba wziąć pod uwagę jest wiele:
  • przede wszystkim musimy dostosować projekt do naszych potrzeb
  • kuchnia musi być funkcjonalna
  • ja gotuję bardzo dużo, więc muszę mieć odpowiednią przestrzeń roboczą
  • pamiętajmy o odpowiednim oświetleniu.
Kiedy zaczęłam kombinować, w jaki sposób zmienić to miejsce, wydawało mi się, że to bajecznie proste:) Usiadłam więc z kartką A4 i ołówkiem i ??????? pustka. Wiedziałam czego chciałam, ale jak to spiąć w jedną całość? Wypisałam jakie potrzebuję szafki, jaki sprzęt i ile miejsca do pracy. I utknęłam. Pod moim oknem był kaloryfer, który niweczył mój nowy projekt. Pomyślałam, że to ostatni moment przed zimą, żeby go przenieść. I tak zrobiłam. Panowie hydraulicy w jeden dzień założyli nowy, piękny, malutki kaloryfer w miejsce niekolidujące z moimi planami:)
Poniżej ściana jeszcze ze starym kaloryferem:
 
 



Musieliśmy zrezygnować z szafki na przyprawy :(






A tu kaloryfer już pod stołem :)
 
 


 
 
Została szara plama pod oknem, ale co to dla mnie.
Rozrobiłam zaprawę, zakleiłam dziury, i pomalowałam kuchnię na biało.
 




 
Teraz, zanim zabuduję ścianę nowymi szafkami muszę ją jakoś zagospodarować, hihiii,
Wygląda trochę łyso, ale mam już fajowy pomysł :)))
I zdradzę go następnym razem.
 
Miłego tygodnia,
Beata
 
 
 
 


1 września 2014

Grzybobranie :)

 
Miniony weekend był wypełniony po brzegi grzybami.
Nie spodziewaliśmy się, że już ich jest tyle,
więc jak co roku, pojechaliśmy na spacer do lasu.
Pomyśleliśmy że jeśli znajdziemy parę grzybów to zrobimy
pyszną jajecznicę z grzybami i cebulką.
A tu ogrom rosnących małych kapeluszników miło nas zaskoczył.
 

 
Rosły pięknie do momentu, aż je znalazłam :)





 
A to drugi las. Wyglądał jak z bajki....
 
 


 
Zebrane dary lasu:)





I nasza coroczna jajecznica z grzybami i cebulką.
mniammmm...



 
A tutaj mała migawka z częściowymi przetworami.
Wracając z grzybobrania kupiłam kiść papryczek chilli i dynię.
Czy to oznacza, że zbliża się jesień?




 
Pewnie każdy z Was ma swój przepis na marynowane grzyby, ale poniżej podam swój:
 
Składniki:
  • świeże grzyby
  • 1 szklanka octu 10%
  • 3 szklanki wody
  • parę listów laurowych
  • parę ziela angielskiego
  • 1 łyżka cukru
 
Grzyby obieramy, myjemy i gotujemy 10-15 min w osolonej wodzie. Zalewę zagotowujemy. Układamy ugotowane grzyby do umytych słoików do 3/4 wysokości słoika. Zalewamy grzyby gorącą zalewą i mieszamy widelcem zalane grzyby, tak by ocet doszedł do wszystkich grzybów. Zakręcamy słoiki i stawiamy do góry nogami. My nie wytrzymaliśmy i już po 1 dobie spróbowaliśmy. Były pyszne.
 


Bardzo dziękuję za zgłoszenia do zabawy  
i cieszę się, że przygotowany przez nas cukierek Wam się podoba. :):):)
 
Ściskam gorąco i życzę miłego dnia,
Beata