Wiem, wiem, nie było mnie milion lat. To wcale nie znaczy, że nic nie robię.
Na szczęście ciągle coś dłubię i odnawiam. Maszyną zajęłam się latem, ale na jej wykończenie nie miałam wpływu w 100%. Ja odnowiłam same nogi, a właścicielka zamówiła cudowny, moim zdaniem, blat z przyciemnianego szkła.
Nogi wymagały szorowania, drapania i czyszczenia do gołej skóry. hehe....




