19 marca 2015

Stolik kawowy

 
 
Słoneczko świeci, w mieście na trawnikach kwitną krokusy, więc chyba wiosna już przyszła :) I chyba dlatego mam więcej siły do wymyślania i tworzenia czegoś nowego, innego. Oczywiście najważniejsze są wasze komentarze i uwagi, które zawsze ładują mnie pozytywnie. Niedawno wspominałam Wam o dużym, dębowym stole i projekt jest w trakcie, ale zanim o nim, chcę Wam pokazać ostatni nasz wspólny pomysł. Piszę nasz, bo to w połowie mój i w połowie mojego M. Razem zrobiliśmy stolik na kawę, książkę czy kwiatek :)
 
 



Blat jest z plastra wiązu. Piękne drewno i jak sama nazwa wskazuje słoje związane na maksa :)







 
 
 
Jeśli macie ochotę mieć stolik kawowy z wiązu u siebie, mój M zrobi taki stolik i będzie dostępny w sklepiku after better .  Piszcie proszę na maila :)
 
Uściski,
Beata
 
 
 


17 marca 2015

Czy lubicie bataty?

 
Ja bardzo!
 
Lubię eksperymentować w kuchni (zresztą mówiłam o tym już nie raz). Ale lubię też kiedy danie jest nie dość, że smaczne to kolorowe. Kiedy dzieci były małe i jak prawie każde były niejadkami, szukałam sposobu by posiłki jadły oczami. Składniki układałam na talerzu tworząc kolorową i ciekawą paletę. I tak zostało :)
Teraz kiedy przygotowuję kolację dla znajomych lub świąteczny obiad, zwracam uwagę na dobór składników według smaków ale też i  kolorów.
I pomyślałam, ze świetnym składnikiem, który doda trochę wiosny na stole są bataty. Są to słodkie ziemniaki z których można robić różne potrawy, a same odpowiednio przyprawione są rewelacyjne. Jednocześnie mają niesamowity pomarańczowy kolor.
Zrobiłam przekąskę w postaci pieczonych batatów z czosnkiem i tymiankiem podane z serem feta i czarnymi oliwkami. Słodki smak batatów świetnie grał ze słonym serem i wyraźnym smakiem czarnych oliwek. No i oczywiście danie było kolorowe. :)
 


Świetnie się obierają. Potem kroimy je w plastry.




Polewamy oliwką z oliwek, posypujemy tymiankiem i poszatkowanym czosnkiem.






Po upieczeniu 30-40 min w 180 stopniach posypujemy pokrojonym serem feta i czarnymi oliwkami. Dla odważnych można posypać świeżą, pokrojoną papryką chili. 


 
Smacznego :)
 
Miłego dnia, Beata
 
 
 

13 marca 2015

Etui na dysk

 
Hungry for ideas prowadzę już trzeci rok i mam ogromną ilość zdjęć. Pewnie każda z nas ma tysiące zdjęć, które były lub są materiałem do pisania postów. Odnawiając mebel czy przerabiając starucha robię bardzo dużo ujęć każdego etapu prac. Potem oczywiście przeglądam je i te które są dobre zostawiam. Zazwyczaj zapisywałam je na płytkach, by nie trzymać na laptopie. ALE! Trochę mnie to irytowało. Kiedy szukałam zdjęcia z przed roku, nie miałam pojęcia na której płytce je mam! Robię też dużo zdjęć desek After better . I kiedy ktoś chce mieć deskę "taką samą jak była na stronie" to szukałam tą deskę "taką samą" w stosie płytek ze zdjęciami.... Więc pomyślałam, żeby ułatwić sobie życie, kupię dysk zewnętrzny. Taki, by pomieścił wszystko co mam. :) Zrobiłam porządek ze wszystkimi zdjęciami: blogowymi, deskowymi i familijnymi.
Teraz mam wszystko w jednym miejscu.
 
 

 
Niestety nie kupiłam etui, więc uszyłam sama z grubego szarego filcu. 











Nie jest może najmodniejszy, ale za to jedyny :)
Najważniejsze żeby chronił moją pracę czyli zdjęcia.



 
 
A jak Wy przechowujecie swoje zdjęcia i w jaki sposób? 
Jest piatunio, więc życzę Wam miłego weekendu :)
 
Beata
 
 
 
 


5 marca 2015

Już nie będę ...

 
Wieki mnie nie było :( I muszę przyznać szczerze, że miałam lenia.
Nic mi się nie chciało. 
 Czasami czytam Wasze posty o braku motywacji, o tym, że przychodzi taki czas kiedy się po prostu nic nie chce. I zawsze myślałam, że to mnie nie dotyczy. Że zawsze będę miała zapał i siłę do tworzenia czegoś nowego. I nagle, nie wiadomo skąd przyszedł leń, a raczej niedoczas!
Aż do wczoraj. Przeczytałam piękny post na Green canoe o zmianach. To był post dla mnie!
 
 
 
 
 
Dodał mi niesamowitą energię i pragnienie zrobienia czegoś co lubię. Więc kiedy wróciłam do domu  zeszłam do mojego królestwa czyli piwnicy i zabrałam się za odnowienie starego, dębowego stołu. Był brudny, zakurzony i wyglądał bardzo brzydko. Ale mimo wszystko widzę w nim potencjał na fajny stół do kuchni w wiejskim stylu. Zobaczymy co z niego wyjdzie, najpierw muszę go dobrze wyczyścić.
 






Po godzinie skrobania i szlifowania wyglądał tak. Ale to jeszcze nie koniec. Blat musi być wyczyszczony na tip top więc dzisiaj ciąg dalszy nastąpi :)


 
Mam nadzieję, że więcej mnie taka "hangra" (jak mówi mój M) nie weźmie. Idzie wiosna, dzień będzie dłuższy więc nie ma dla mnie wymówek, że jestem zmęczona i nie chce mi się!
 
 
Ściskam Was mocno i dziękuję że wpadacie do mnie i piszecie parę słów :)
Jest mi bardzo miło!
 
Beata