12 września 2012

Kinkiet LOFT



Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak zmieniłam starą lampę z Loft-u na kinkiet w pokoju dla nastolatka. Oczywiście tradycyjnie wygrzebałam go na jakiejś aukcji za grosze. Mówię wygrzebałam, bo najczęściej takie lampy są już w cenie.




I znowu poprosiłam mojego tatę o wymianę "wnętrzności" na nowe ( na zdjęciu już po wymianie). Wyczyściłam szkło wodą z octem, a potem wyszorowałam papierem ściernym metalową obudowę. Zamontowaliśmy energooszczędną świetlówkę i gotowe. :)



Teraz wisi u mojego syna w pokoju i czasami kiedy patrzę na kinkiet zastanawiam się gdzie wcześniej świecił?  może w jakimś kanale?
A może Wy wiecie gdzie takie lampy jeszcze są?

Życzę miłego dnia, Beata




10 września 2012

Zbieranie orzechów

 
 
 
Wiem, że mój blog ma trochę inny charakter, ale urok jesieni mnie oczarował. W sobotę była przepiękna pogoda, więc pojechaliśmy na działkę, by posiedzieć jeszcze trochę w ciepełku na łonie przyrody. Pozbieraliśmy orzechy włoskie, które już zaczynają spadać, więc jesień tuż, tuż.... A lato się jeszcze nie kończy bo mogłam zebrać pachnące, małe, żólte pomidorki.
 
 
 
 
Ale najfajniejsze, a raczej najsmaczniejsze dopiero przed Nami. Upiekliśmy rybę na ruszcie, która się zowie Dorada. Nie ukrywam, że nigdy jej nie jadłam, ale po odpowiednim przyprawieniu i  upieczeniu na grilu była przepyszna. Doprawiliśmy ją solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Jedliśmy doradę razem z zielonymi oliwkami.
 
 
 
 
Jak widać zostało z niej tylko tyle :). Serdecznie polecam! i pozdrawiam Wszystkich.
 


6 września 2012

Cudowny prezent :)


 
 
Parę dni temu wpadli do nas przyjaciele i ich przyjaciele. Lubię jak odwiedzają nas znajomi. Wtedy  staram się przygotować coś smacznego, by zadowolić podniebienia gości. I tym razem też tak było. Ale najważniejsze jest to, że jako gospodyni domu otrzymałam przepiękny zestaw do przypraw.
Poniżej wrzucę parę fotek:
 
 
 
 
 


Dzięki niemu, przypomniałam sobie, że mam stary pojemnik na przyprawy jeszcze po mojej Babci. Mam nadzieję, że też lubicie takie babskie gadżety.
 
*
Miłego dnia..  
 
 


2 września 2012

Krzesło Thonet



Tak naprawdę jest to moja pierwsza renowacja starego mebla. A zaczęło się tak: 
Zapisałam się na kurs renowacji mebli i musiałam mieć jakiegoś grata do nauki. Z domku na działce u szwagra wyciągnęłam "połamańca". I wyglądał tak:


Tego nie widać na zdjęciach, ale z tyłu pod siedziskiem miał połamane gięte części. Pod okiem Mistrza renowacji Pana Jarka, rozebrałam krzesło na części pierwsze, oczyściłam i posklejałam.



Mój M. skręcił wszystkie elementy w jedną całość, bym mogła położyć politurę na całe krzesło. Nie chciałam malować go farbą, chociaż tak by było najprościej. Zależało mi na odtworzeniu struktury drewna.



Politurowanie nie jest łatwe. Potrzebujemy dużo cierpliwości i czasu. Nakładanie tamponem z politurą na każdą część krzesła, po parę razy, wymaga dużego zaangażowania. 



Jestem przekonana, że prawdziwy renowator zrobił by to 100 razy lepiej, ale ja dopiero raczkuję w odnawianiu mebli, więc każda taka praca jest dla mnie wielką satysfakcją. 
Mam nadzieję, że Wam też się podoba.
Pozdrawiam ciepło, B