22 czerwca 2020

Krzesła i ich drugie życie

Ostatnio, w tym strasznie dziwnym czasie dla nas wszystkich, powstało wiele fajnych projektów. Ja pracująca "home office" 17:02 byłam w domu! To dla mnie nowość ponieważ zazwyczaj po pracy przyjeżdżam grubo po 18-tej. Mój M na przymusowym wolnym  więc to był czas dla nas by go nie zmarnować. Co chwilę na coś wpadało w ręce, ale o tym będę pisała w oddzielnych postach. 

Dzisiaj o ciekawych krzesełkach, które otrzymaliśmy od naszego przyjaciela. Dostaliśmy cztery, ale były tak zdezelowane, że trzeba było jeden poświęcić na leczenie pozostałych.








Ponieważ większość elementów to gięte drewno, musieliśmy posklejać je sprawdzonym sposobem. Miejsce gdzie drewno było pęknięte ustawialiśmy nad gotującym się czajnikiem i para wodna zmiękczała drewno. Dzięki temu mogliśmy posklejać pęknięcia.
Pamiętam jak robiłąm to przy moim pierwszym mebelku. Starym krześle Thonet. 




Siedzenia pierwotnie nie były tapicerowane, ale stwierdziłam, że nadam im miękkiego charakteru.
 A co! Materiał w liście paprotki sprawdził się doskonale.




Po czyszczeniu ze starych powłok czas na malowanie na świeżym powietrzu. Wybrałam farbę kazeinową firmy Liberon. I nie jest to reklama. Po prostu z tą farbą dobrze się pracuje. 




No i wyszło właśnie tak :)









\


Mam nadzieję, że drugie życie będą spędzały w nowym domku. Krzesła wstawiam do sklepu. 
Pozdrawiam,
Beata




1 komentarz:

  1. Cudowności te krzesła po odnowieniu, szkoda, że czwartego nie dało się uratować. Widzę je oczyma wyobraźni przy okrągłym stoliczku kawowym na tarasie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że ze mną jesteście i zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza :) Uwielbiam je czytać :)